Nie żyje spadochroniarz. Są wyniki sekcji zwłok
Wielonarządowe obrażenia po wypadku są przyczyną śmierci 39-letniego spadochroniarza. To pan Rafał, który był doświadczony i miał za sobą setki lotów. Śledczy zabezpieczyli zapisy z kamer monitoringu.
Pierwsze informacje o zdarzeniu przekazała w piątek Komenda Powiatowa Policji w Lesznie. Podkom. Monika Żymełka informowała, że do wypadku doszło podczas skoków wykonywanych z wysokości 4000 metrów, a jeden ze skoczków w trakcie lądowania uderzył w ziemię.
Według Radia Poznań przeprowadzono sekcję zwłok 39-letniego Rafała, mieszkańca powiatu wrocławskiego, mającego na koncie setki godzin w powietrzu.
Przyczyną śmierci mężczyzny były rozległe, wielonarządowe obrażenia powstałe w wyniku upadku z wysokości. Śledczy zabezpieczyli zapisy z kamer monitoringu, wyjaśniając okoliczności tragedii.
Wstępne ustalenia wskazują, że 39-latek zginął w wyniku nieprawidłowo wykonanego manewru tzw. 180, podczas którego spadochroniarz znajduje się w pozycji poziomej względem podłoża. Manewr ten został wykonany na zbyt niskiej wysokości - mówił o2.pl Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Z przekazanych informacji wynika, że zmarły był doświadczonym spadochroniarzem. 1 maja wykonywał swój 1070. skok, gdy doszło do tragedii w rejonie Leszna. Postępowanie prowadzone przez policję ma ustalić wszystkie okoliczności wypadku, w tym szczegóły samego lądowania, które zakończyło się śmiertelnymi obrażeniami.