Tragedia w Lesznie. Spadochroniarze żegnają Rafała
W piątek (1 maja) w Lesznie doszło do tragicznego wypadku z udziałem spadochroniarza. Mężczyzna spadł z 4 tys. metrów. Jak podaje lokalny portal leszno24.pl, ofiarą zdarzenia jest 39-letni Rafał. - Zawsze będziesz w naszych sercach - żegna go SkyDive Leszno.
Tragedia rozegrała się w piątek (1 maja) przed południem na terenie lotniska w Lesznie. Podczas wykonywania skoku z wysokości 4 tys. metrów zginął 39-letni spadochroniarz. - Wiemy, że spadochron się otworzył, ale przyczyna wypadku nie jest na razie znana - powiedziała w rozmowie z TVN 24 Monika Żymełka, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Lesznie. Wiadomo, że lot miał charakter komercyjny.
Według świadków, którzy w komentarzach opisywali zdarzenie, kluczową rolę mógł odegrać wiatr, który sprawił, że spadochroniarz nagle spadł. Okoliczności tragedii zbadają policja z prokuraturą oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
Portal leszno24.pl podaje, że w zdarzeniu zginął pan Rafał. Firma SkyDive Leszno żegna mężczyznę na swoim profilu na Facebooku. "Stoimy przed niełatwym zadaniem… pożegnania naszego kolegi, przyjaciela, kamerzysty. Nasz Rafek zawsze uśmiechnięty, DJ strefy, dusza towarzystwa, który wszystkich zarażał pozytywną energią… Zawsze będziesz w naszych sercach Blue Sky Przyjacielu" - czytamy we wpisie.
Pod publikacją pojawiły się dziesiątki komentarzy. Internauci są poruszeni śmiercią mężczyzny. "To taka wiadomość, na którą nigdy nie można się przygotować ani się z nią pogodzić… Zawsze będziesz w naszych serduchach" - napisała pani Marta. "Odszedłeś za wcześnie, ale wierzę, że dalej szybujesz tam, gdzie nie ma granic. Do zobaczenia, Rafał - najpóźniej w Niebie" - dodał pan Sławomir.
Wiadomo, że 39-latek był doświadczonym skoczkiem. Na stronie SkyDive Leszno można znaleźć informację, że już w połowie 2025 roku miał blisko 1000 skoków za sobą. Przyjaciele określali go "wrocławskim wikingiem". Dlaczego piątkowy skok był ostatnim? To wyjaśni śledztwo.