Na 3 listopada zaplanowano początek rozprawy Bartosza G., podejrzanego o zabójstwo 16-letniej Mai. W płockim sądzie pojawiła się m.in. matka nastolatki. - Nigdy nie wybaczę mu tego - powiedziała o oprawcy. Zdradziła też, jak wyglądały ostatnie chwile córki. Była uśmiechnięta i pełna życia.
Do brutalnego zabójstwa Mai Kowalskiej doszło 23 kwietnia 2025 roku w Mławie (woj. mazowieckie). Nastolatka wyszła z domu na spotkanie ze swoim znajomym, 17-letnim wówczas Bartoszem G., i ślad po niej zaginął. Jej ciało odnaleziono 1 maja w zaroślach, niedaleko zakładu należącego do rodziny chłopaka.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci dziewczyny były rozległe obrażenia głowy, powstałe wskutek wielokrotnych uderzeń. Sprawa wstrząsnęła całą Polską. Okrutne morderstwo zostało nagrane, ale rodzice Mai nie są w stanie obejrzeć materiału.
Myślę, że nigdy nie będę na to gotowa. Moja córka cierpiała. Nawet nie mogę myśleć o jej cierpieniu - powiedziała we wtorek Sylwia Kowalska, matka zamordowanej Mai.
Przed salą sądową odnosiła się też do możliwego wyroku - 30 lat więzienia. - Nigdy nie wybaczę mu tego... Nigdy. A po 30 latach? Dla mnie to jest mały wyrok - kontynuowała Sylwia Kowalska.
Ujawniła też, jak Maja zachowywała się tuż przed spotkaniem z Bartoszem.
Ostatni raz spojrzała na mnie... I taką ją zapamiętałam. Uśmiechniętą, pełną życia, wychodzącą na spotkanie do kolegi - dodała.
Bartosz G. był poczytalny
Bartosz G. kilka dni po zaginięciu Mai wyjechał na szkolną wycieczkę do Grecji, gdzie został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. W grudniu 2025 roku sprowadzono go do Polski.
Prokuratura oskarżyła go o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Młody mężczyzna nie przyznaje się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Biegli psychiatrzy uznali, że w chwili zarzucanego mu czynu był poczytalny
W dziennikarstwie obecny od 2014 roku, do o2.pl dołączył sześć lat później. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nieustannie stara się poszerzać horyzonty - nie jest straszny mu żaden temat. Gdy nie pisze, próbuje się oderwać i odpocząć, uprawiając aktywność fizyczną. A żeby mieć co spalać, lubi podjeść. Miłośnik kebabów i włoskich przysmaków, na czele z pizzą.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.