- Na pewno to będzie trudny dzień. Jeżeli oskarżony zdecyduje się zeznawać, to wszyscy wiemy, co będzie mówił - za wszelką cenę będzie próbował oczerniać moją córkę. To będzie bolesne - wyznał Jarosław Kowalski, ojciec zamordowanej Mai z Mławy. Głos zabrał przed salą sądową, w której we wtorek 3 listopada rozpoczyna się proces Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo 16-latki.
Kowalski podkreślał poza tym, że spodziewa się, iż nigdy nie pozna odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego Maja została zamordowana. Ojciec Mai oczekuje maksymalnej kary dla oprawcy - 30 lat pozbawienia wolności bez możliwości skrócenia.
To jest jedyny słuszny wyrok (…). Żaden wyrok nie ukoi jednak mojego bólu. Cały czas mam z tyłu głowy myśli, co dziecko musiało przeżyć i jakich cierpień doznać - przyznał przed salą sądową. - Żaden zabójca nie przyznaje się do swojej winy. Nie można oczekiwać, że tak będzie tutaj - kontynuował.
Ujawnił też, co poczuł, gdy spojrzał niedawno w oczy Bartosza G., domniemanego zabójcy.
W jego oczach zobaczyłem pustkę. Pustkę, lekceważenie, zero odruchów ludzkich - kontynuował, przyznając, że nie dojrzał żadnej skruchy.
Ocenił też, że G. jest młodym, zdemoralizowanym człowiekiem.
Zabójstwo Mai zostało nagrane, ale jej ojciec nie widział materiału. - Nie jestem na to gotowy. Ze słów mecenasa wynika, że to zbyt okrutne sceny, bym ja to oglądał. Cały czas nie mogę dojść do siebie. Mija już 1,5 roku, a ja cały czas walczę z całym system i sobą - podkreślił Kowalski.
Grozi mu 30 lat więzienia
Sprawa brutalnego zabójstwa 16-letniej Mai z Mławy wstrząsnęła całą Polską. Nastolatka zaginęła 23 kwietnia 2025 roku, a jej ciało odnaleziono 1 maja w trudno dostępnym terenie. Sekcja zwłok wykazała, że dziewczyna zmarła wskutek rozległych obrażeń głowy, powstałych od wielokrotnych uderzeń.
O zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oskarżono jej znajomego, Bartosza G., który po zbrodni wyjechał na szkolną wycieczkę do Grecji. Tam został zatrzymany, a następnie sprowadzony do Polski. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Proces w Sądzie Okręgowym w Płocku zaplanowano na 3 listopada 2026 roku. Oskarżonemu grozi do 30 lat więzienia.
W dziennikarstwie obecny od 2014 roku, do o2.pl dołączył sześć lat później. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nieustannie stara się poszerzać horyzonty - nie jest straszny mu żaden temat. Gdy nie pisze, próbuje się oderwać i odpocząć, uprawiając aktywność fizyczną. A żeby mieć co spalać, lubi podjeść. Miłośnik kebabów i włoskich przysmaków, na czele z pizzą.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.