Noworodek miał 1,62 promila. Tak tłumaczyła się matka. Szokujące słowa
Do wstrząsającej sytuacji doszło w Tomaszowie Lubelskim. 38-latka w zaawansowanej ciąży trafiła do szpitala pod silnym wpływem alkoholu. Teraz wyszło na jaw, jak tłumaczyła się matka.
Wszystko zaczęło się 8 stycznia w nocy. Pogotowie ratunkowe wezwali mieszkańcy jednego z domów w miejscowości pod Tomaszowem Lubelskim. Byli zaniepokojeni o ciężarną współlokatorkę.
Kobieta przestała czuć ruchy dziecka, była w 38. tygodniu ciąży. Dlatego wezwano pomoc - ujawnił w rozmowie z "Faktem" Dariusz Gałecki, dyrektor naczelny, a jednocześnie specjalista w dziedzinie ginekologii i położnictwa szpitala w Tomaszowie Lubelskim.
Do szpitala jednak kobieta nie chciała jechać. Wszystko z uwagi na to, że wszyscy podejrzewali, iż jest pod wpływem alkoholu. W końcu dała się przekonać. W szpitalu potwierdzono zaś, że spożywała alkohol - miała aż 2,88 promila.
Musieliśmy czekać, aż trochę wytrzeźwieje, bo byłby problem ze znieczuleniem. Dopiero przed południem mogliśmy przystąpić do cesarskiego cięcia - zdradził doktor Gałecki.
Kobieta piła i paliła przez cały czas, aż do porodu. Dlaczego nie porzuciła używek?
W rozmowach z lekarzami twierdziła, że nie potrafiła się powstrzymać. To ją przerasta. Powinna podjąć leczenie, ale nie robi tego - zaznaczył doktor.
Maleństwo miało 1,62 promila
Dziecko - ze względu na stan matki - również było pijane. Miało 1,62 promila alkoholu we krwi i ważyło niespełna dwa kilogramy. Generalnie nie było w najlepszej kondycji.
Takie maleństwa określamy mianem "dziecko dystroficzne", czyli mające zbyt małą wagę do swojego wieku. Ten stan wynika z trybu życia matki - złego odżywania, nadużywania alkoholu i nikotynizmu. Tak niestety było w tym przypadku - powiedział "Faktowi" doktor Gałecki.