Obiad dla 2 osób w Kołobrzegu. 210 zł za kg flądry

Sezon wakacyjny nad polskim Bałtykiem tradycyjnie już kojarzy się z tzw. "paragonami grozy". Choć wielu turystów próbuje przygotować się na wysokie ceny w nadmorskich kurortach, wizyta w smażalni nadal potrafi wywołać prawdziwy szok. Doskonałym tego dowodem jest rachunek, którym podzielił się jeden z urlopowiczów wypoczywających w Kołobrzegu. Cena za smażoną flądrę wbija w fotel.

.Obiad dla 2 osób w Kołobrzegu. Kwoty na paragonie wbijają w fotel
Źródło zdjęć: © Facebook
Edyta Tomaszewska

Paragon opublikowany w mediach społecznościowych pochodzi z jednej z kołobrzeskich smażalni, tuż przy turystycznym sercu miasta. "Żeby było do kompletu, mój paragon grozy" - napisał na Facebooku pan Waldemar.

Choć zamówienie nie należało do przesadnie wystawnych i składało się z dań dla dwóch osób, ostateczny rachunek opiewa na kwotę 244,93 zł.

Co najbardziej uderza w pozycjach na paragonie? Przede wszystkim cena ryby. Zamawiający zdecydowali się na smażoną flądrę – tradycyjną, bałtycką rybę.

Polskie śledzie lepsze niż fritto misto? Sprawdziłam ten smak w Gdańsku

Smażalnia wyceniła kilogram flądry na zawrotne 210 złotych. Za dwie porcje (jedna ważąca 420 g, druga 413 g) klienci zapłacili odpowiednio 88,20 zł oraz 86,73 zł. Łącznie za samą rybę dla dwóch osób wyszło blisko 175 złotych.

Do tego doszły klasyczne dodatki: jedna porcja ziemniaków z wody za 10 zł, dwie surówki po 13 zł każda, dwa napoje gazowane (Coca-Cola 0,5 l) w cenie aż 17 zł za sztukę.

Drożyzna nad Bałtykiem

Przypadek z Kołobrzegu idealnie wpisuje się w trwającą od lat dyskusję o kosztach urlopu nad polskim morzem. Smażalnie ryb stały się symbolem drożyzny, a turyści coraz częściej kalkulują, czy zamiast tygodnia we Władysławowie, Kołobrzegu czy Sopocie nie bardziej opłaca się wybrać urlop w opcji all inclusive na południu Europy.

Właściciele nadmorskich biznesów wysokie ceny tłumaczą m.in. drastycznym wzrostem kosztów prowadzenia działalności – od cen energii, przez gaz, aż po rosnące koszty pracy i wysoki czynsz w prestiżowych lokalizacjach przy samej plaży. Nie bez znaczenia są też ograniczenia w połowach niektórych gatunków ryb oraz fakt, że sezon nad Bałtykiem trwa bardzo krótko, a przedsiębiorcy muszą zarobić na utrzymanie przez cały rok.

Dla przeciętnego polskiego turysty tłumaczenia te są jednak marnym pocieszeniem, gdy za obiad składający się z ryby, ziemniaków i napoju dla dwóch osób musi zapłacić niemal 250 złotych. Wiele wskazuje na to, że tegoroczne wakacje po raz kolejny zmuszą Polaków do mocnego zaciskania pasa – albo do bardzo dokładnego studiowania cenników (szczególnie tych podawanych za 100 gramów ryby) przed złożeniem zamówienia.

Wybrane dla Ciebie