Ojciec nie widział córki. Nawet mimo testu DNA. Matka chce ją zabrać do Ukrainy
Pan Sebastian z Raciborza od wielu miesięcy nie widział swojej córki, choć wynik testu DNA nie pozostawia wątpliwości co do jego ojcostwa. Historia mężczyzny, jak podała Interwencja, to przykład problemów z prawem rodzinnym, przed którymi stają ojcowie w Polsce. Kobieta, z którą był w związku, po rozstaniu wyjechała i zaczęła nowe życie, wskazując obecnego męża jako ojca dziecka.
Najważniejsze informacje
- Pan Sebastian z Raciborza od ponad roku walczy o kontakt z 14-miesięczną córką.
- Test DNA jasno stwierdził, że jest biologicznym ojcem, jednak matka dziecka wskazuje innego mężczyznę.
- Sprawa trafiła z Raciborza do Szczecina, a matka rozważa przeprowadzkę na Ukrainę.
Walka pana Sebastiana o córkę po rozstaniu z partnerką
Po rozpadzie związku, pan Sebastian usłyszał od byłej partnerki, że powinien przestać interesować się ich dzieckiem. Kiedy kobieta urodziła dziewczynkę, nie został o tym powiadomiony. Dowiedział się dzięki zdjęciu opublikowanemu w mediach społecznościowych.
Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które umieściła na Facebooku. "Mój mąż, moje kochanie, moje wsparcie, moja miłość" – opowiada Interwencji pan Sebastian o publikacji byłej partnerki.
Szokujące sceny na drodze. Rozbił Audi i dalej uciekał
Test DNA, prokuratura i długie oczekiwanie
Chociaż kobieta zgodziła się na wykonanie testu DNA, formalności trwały aż trzy miesiące. W tym czasie pan Sebastian mógł spotkać się z córką zaledwie raz. Po uzyskaniu wyników, które wyraźnie potwierdziły jego ojcostwo, sprawa utknęła w urzędach, a pan Sebastian nie był uznawany formalnie za ojca w dokumentach. – Z testów wynika, że jestem ojcem, a prokuratura ponad pół roku trzymała to wszystko – relacjonuje mężczyzna.
Matka dziecka zapowiada wyjazd z kraju
Po zmianie miejsca zamieszkania przez matkę sprawa trafiła aż do Szczecina. Pan Sebastian bezskutecznie próbował zobaczyć córkę.
Matka dziecka zapowiadała z kolei: "Chcę, żeby on się od nas odczepił na czas trwania procesu. Niech on udowodni formalnie, że jest tatą". W rozmowie stwierdziła również: "I tak my tutaj nie będziemy mieszkać, bo przeprowadzimy się z powrotem do Ukrainy".
System prawny nie daje rozwiązania
Pan Sebastian nie kryje rozczarowania systemem. Prawniczka specjalizująca się w prawie rodzinnym tłumaczy: "Niestety, tutaj nie jesteśmy w stanie pociągnąć pani do żadnej odpowiedzialności. W Kodeksie Karnym nie ma przestępstwa, które mówiłoby, że kobieta nie ma prawa podać za ojca innej osoby".
Sam pan Sebastian apeluje o zmiany.
Ojców, którzy zostali zepchnięci gdzieś tam na boczny tor, jest więcej. Trzeba coś zrobić z tym prawem rodzinnym, z tą znieczulicą, żeby ojcowie nie odbijali się tylko od drzwi do drzwi. Ja po prostu chcę mieć prawo do niej. Też chcę o nią dbać i też ją zabezpieczać. Przede wszystkim mieć dla kogo żyć.
Źródło: interwencja.polsatnews.pl