Okropny widok. Oto co znaleźli w gdańskim lesie

Straż Miejska w Gdańsku ujawniła bezczelne zachowanie kierowcy granatowego Volkswagena, który wyrzucał śmieci do jednego z trójmiejskich lasów. Mężczyzna był przekonany, że pozostanie bezkarny. Za swoje zachowanie sprawca został ukarany mandatem w wysokości 500 zł. Najadł się też wstydu.

Góra śmieci wywieziona do lasu. Znaleźli winnegoGóra śmieci wywieziona do lasu. Znaleźli winnego
Źródło zdjęć: © Straż Miejska w Gdańsku
Marcin Lewicki

Municypalni z Gdańska opisali historię mężczyzny, który w poniedziałek (19 października) postanowił pozbyć się kilku worków z odpadami w lesie przy ul. Bysewskiej w gdańskich Kokoszkach. Sprawca chciał podrzucić zużyte ubrania i stare opony. Był przekonany, że zostanie bezkarny.

W ustronnym miejscu, tuż za za torami kolejowymi zatrzymał się granatowy Volkswagen. Po chwili wysiadł z niego mężczyzna i zaczął z bagażnika wyciągać worki z odpadami, które następnie wyrzucił w zarośla. W to samo miejsce trafiły także opony samochodowe i dwa worki z odzieżą - przekazał na stronie internetowej Andrzej Hinz z gdańskiej Straży Miejskiej.

W momencie, gdy mężczyzna zaczął wyładowywać worki z odpadami z bagażnika, zauważył go świadek. To on powiadomił służby, które zainterweniowały. Ustalono właściciela samochodu. Funkcjonariusze skontaktowali się z nim. Mężczyzna przyznał się do winy.

Zapytany o powód podrzutu śmieci, nie potrafił podać żadnych logicznych argumentów. Ostatecznie umówił się ze strażnikami w miejscu, w którym pozostawił odpady. Na miejscu zabrał wyrzucone rzeczy, w tym worki z odzieżą, i załadował je z powrotem do samochodu - dodał Hinz.

Mężczyzna karnie posprzątał pozostawione rzeczy, ale dostał też mandat w wysokości 500 zł. Strażnicy przekazali, że przeprosił za swoje zachowanie.

Wybrane dla Ciebie