Opłacili eutanazję kotki. Niebywałe, co stało się w USA po 1,5 roku

Rodzina z Georgii zapłaciła za eutanazję i kremację 19-letniej kotki Annie. Przez półtora roku była przekonana, że zwierzę nie żyje. Prawda wyszła na jaw przypadkiem - kotka mieszkała u pracownicy lecznicy.

Zdjęcie ilustracyjne.Zdjęcie ilustracyjne.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Guillermo Spelucin Runciman
Mateusz Domański

Wszystko zaczęło się 14 lutego 2025 roku w Senoia w amerykańskim stanie Georgia. Rodzina Jagtów zdecydowała się uśpić 19-letnią kotkę rasy ragdoll o imieniu Annie. Zwierzę od dłuższego czasu miało poważne problemy zdrowotne - cierpiało na artretyzm, miało problemy z jedzeniem, korzystaniem z kuwety i poruszaniem się, a także wykazywało oznaki dezorientacji. Brian Jagt podpisał zgodę na eutanazję i zapłacił około 300 dolarów za zabieg oraz kremację. Dokumentacja kliniki wskazywała później, że Annie tego dnia zmarła.

W rzeczywistości kotka nie została uśpiona. Z ustaleń lokalnego serwisu "The Citizen", który dotarł do dokumentacji medycznej, zdjęć i raportu policji, wynika, że Annie przez około 18 miesięcy mieszkała u jednej z pracownic Senoia Animal Hospital i wciąż była leczona w tej samej placówce.

Klinika później tłumaczyła, że lekarz uznał eutanazję za nieuzasadnioną, a decyzja o pozostawieniu zwierzęcia przy życiu miała wynikać z troski o jego dobro. Rodzina nie została jednak o tym poinformowana.

Prawda wyszła na jaw dopiero latem 2026 roku. Courtney Bassin, techniczka weterynaryjna i znajoma rodziny, rozpoczęła pracę w lecznicy i podczas rozmowy ze współpracownikami zorientowała się, że Annie może nadal żyć.

Znalazła także dokumentację kotki i zobaczyła ją osobiście podczas jednej z wizyt. Następnie przekazała Tylerowi Jagtowi wiadomość, której rodzina zupełnie się nie spodziewała: Annie żyje.

Zgłosili możliwą kradzież

Sprawa trafiła na policję jako zawiadomienie dotyczące możliwej kradzieży. Funkcjonariusz ustalił, że kotka rzeczywiście przebywała pod opieką pracownicy lecznicy. Rodzina podkreślała, że Annie przez półtora roku regularnie trafiała do kliniki na badania i leczenie.

13 sierpnia 2026 roku Annie została ostatecznie uśpiona. Rodzinie zwrócono pieniądze za usługę, której pierwotnie nie wykonano. Tyler Jagt mówił później, że najbardziej dręczy go myśl, iż kotka mogła przez ten czas sądzić, że bliscy ją porzucili. - Myślała, że pewnego dnia po prostu ją zostawiliśmy - mówił.

Tego samego dnia zwolniona została Courtney Bassin, czyli pracownica, która powiedziała rodzinie prawdę. Ona sama uważała, że miało to związek ze sprawą Annie, jednak klinika stanowczo temu zaprzeczyła i przekazała, że przyczyny rozwiązania współpracy były niezależne.

Senoia Animal Hospital przyznał jednocześnie, że placówka zawiodła zaufanie rodziny i zapowiedział zaostrzenie procedur dotyczących respektowania decyzji właścicieli zwierząt. Nikt nie został zatrzymany, a rodzina ostatecznie zrezygnowała z dalszego dochodzenia roszczeń karnych.

Wybrane dla Ciebie