Soda Ebrahimi Shamsabadi usłyszała zarzuty dotyczące m.in. "korupcji na ziemi", obrażania najwyższego przywódcy Iranu, działalności medialnej i propagandowej przeciwko bezpieczeństwu państwa oraz współpracy z wrogimi rządami. Jak podaje Iran International, kobieta miała również sfotografować miejsce, w które uderzył pocisk, a następnie przesłać zdjęcie perskojęzycznej redakcji działającej poza Iranem.
Irańska blogerka skazana na śmierć. "Albo ja umrę, albo ci dranie"
Blogerka komentowała w internecie wydarzenia związane z protestami w Iranie. W styczniu pisała o ofiarach represji, wskazując na ogromną liczbę zabitych i materiałów dokumentujących przemoc.
Shamsabadi przebywa w areszcie od marca. Jest osadzona w więzieniu w Bandar Abbas, gdzie według dostępnych informacji spędziła 20 dni w izolacji.
Jej ostatni wpis na Instagramie pojawił się 23 lutego. Kobieta opublikowała wówczas zdjęcie czarnego tła z gołębiem i czerwoną różą. Do fotografii dołączyła słowa sugerujące, że liczy się z najgorszym scenariuszem.
"Jeśli pewnego dnia odejdę z tego świata, wiedzcie tylko jedno – wybrałam drogę, w którą wierzyłam" – napisała do około 10 tys. obserwujących.
Coraz więcej wyroków śmierci
Sprawa Shamsabadi wpisuje się w szerszą kampanię represji wobec przeciwników irańskiego reżimu. Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Volker Türk ostrzegał, że rosnąca liczba wyroków śmierci ma służyć zastraszaniu społeczeństwa i tłumieniu sprzeciwu.
Według organizacji Iran Human Rights co najmniej 29 osób zatrzymanych podczas styczniowych protestów zostało straconych od marca.
Z kolei Abdorrahman Boroumand Center, amerykańska organizacja monitorująca sytuację w Iranie, informuje o udokumentowaniu w tym roku już około 950 egzekucji.
Wyrok wobec 33-letniej blogerki jest kolejnym sygnałem, że irańskie władze coraz ostrzej reagują na publiczną krytykę i działalność osób sprzeciwiających się reżimowi.