"Padłem ofiarą kuracji". Tak karmili Andrzeja Poczobuta w kolonii karnej
Andrzej Poczobut w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" opisał, jak wyglądało jedzenie w kolonii karnej w Nowopołocku na Białorusi. Dziennikarz mówił o ściśle odmierzanych porcjach, jeszcze mniejszych racjach w karcerze i stałym poczuciu głodu.
Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, odzyskał wolność we wtorek 28 kwietnia 2026 r. Tego dnia na granicy polsko-białoruskiej doszło do wymiany więźniów "pięciu za pięciu". Poczobut pozostawał pozbawiony wolności od marca 2021 r. do 28 kwietnia 2026 r.
Do aresztu śledczego trafił w 2021 r., a później przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku. W lutym 2023 r. białoruski reżim skazał go na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Zarzuty dotyczyły między innymi "wzniecania nienawiści" oraz "wezwań do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa".
Andrzej Poczobut zrelacjonował, jak wyglądało jedzenie w kolonii karnej w Nowopołocku
W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Poczobut relacjonował, że więźniowie dostawali posiłki o gramaturze wyliczonej według rozporządzenia białoruskiego MSW.
Padłem ofiarą kuracji, którą nazywa się w więziennym slangu "cios w tłuszcze". Więźniowie dostają posiłki o wadze ściśle wyliczonej według rozporządzenia MSW. A gdy siedzi się w karcerze, jedzenia jest jeszcze mniej. Kasza, ziemniaki, trochę mięsa. Ciągły głód. Człowiek po prostu chudnie. Chyba że współpracuje się z administracją i nikomu się nie podpadło. Wtedy dostaje się paczki z domu, można kupować jedzenie w sklepie - mówił "Gazecie Wyborczej" Andrzej Poczobut.
Poczobut wspominał również lekarza osadzonego w tej samej kolonii, który szukał resztek w śmietniku, bo rodzina nie przysyłała mu żywności. Z jego relacji wynikało też, że lepszy dostęp do jedzenia mieli ci więźniowie, którzy nie popadli w konflikt z administracją. Tylko wtedy mogli liczyć na paczki z domu albo zakupy w więziennym sklepie.
Opisywał też sytuację ze szpitala, gdy inny więzień, dobrze odżywiony, odrzucił przyniesioną "pajkę", czyli więzienny posiłek. Poczobut oceniał, że po pobycie w karcerze ten sam człowiek patrzyłby na takie jedzenie zupełnie inaczej.
3 maja Andrzej Poczobut odebrał Order Orła Białego. Przy tej okazji powiedział, że nie uważa się za bohatera i widzi siebie jako zwykłego człowieka, który w trudnych czasach stara się zachować przyzwoicie. Dodał, że za bohaterów tej historii uznaje żołnierzy AK, o których gloryfikację był oskarżony.