Panika na Białorusi. Wysyłają masowe wezwania do wojska
Na zachodzie Białorusi panuje ogromne napięcie związane z nagłym wezwaniem mężczyzn do wojska. Wywołuje to strach wśród mieszkańców, a komunikaty Łukaszenki tylko zwiększają obawy.
Najważniejsze informacje
- Nagłe wezwania obejmują mieszkańców zachodnich regionów Białorusi, w tym Grodna i Słonimia.
- Ćwiczenia wojskowe mogą trwać nawet miesiąc, a kontakty z rodzinami są utrudnione.
- Władze oficjalnie uzasadniają ćwiczenia potrzebą wzmocnienia gotowości bojowej.
Na zachodzie Białorusi doszło do wzrostu napięcia społecznego w związku z nagłymi wezwaniami mężczyzn do udziału w ćwiczeniach wojskowych. Wezwania te są wręczane tak szybko, że wielu z wezwanych musi stawić się w komisariacie nawet z dnia na dzień.
Z relacji mieszkańców wynika, że wezwania zostały skierowane do wielu rodzin w tym regionie. Niektórzy mężczyźni twierdzą, że mogą być zobowiązani do uczestnictwa w ćwiczeniach wojskowych trwających aż miesiąc, co wywołuje niepokój wśród ich bliskich.
Moskwa i Mińsk zawsze razem? "Białoruś jest ważniejsza niż Ukraina"
Przyczyny mobilizacji
Białoruskie władze oficjalnie uzasadniają te działania koniecznością podniesienia gotowości bojowej w kontekście napiętej sytuacji międzynarodowej. Aleksander Łukaszenka ogłosił dodatkowe ćwiczenia rezerwistów, podkreślając, że są to standardowe działania szkoleniowe.
Lokalne media cytują mieszkańców, którzy podkreślają, że wezwania dotyczą także ojców wielodzietnych rodzin oraz osób wcześniej nieuczestniczących w takich ćwiczeniach. "To niespodziewane i uciążliwe" - komentują ci, którzy starali się zrozumieć powody takiej decyzji.
Wielu mieszkańców obawia się o bezpieczeństwo swoich bliskich oraz o możliwość utrzymania kontaktu z rodziną podczas trwania ćwiczeń. Brak wcześniejszych informacji i wyjaśnień ze strony władz potęguje te obawy i wpływa na stabilność społeczną w regionie.