Niemieckie media o Radzie Pokoju. "Przypomina klub Trumpa w Mar-a-Lago"
Niemieckie redakcje chłodno oceniają pierwsze posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie. Wskazują na brak konkretów wobec Strefy Gazy i obawy o marginalizację ONZ. "Przypomina klub Trumpa w Mar-a-Lago" - wskazują niemieccy komentatorzy.
Najważniejsze informacje
- Media w Niemczech piszą o wielkich planach Donalda Trumpa i niedostatku konkretów w sprawie Gazy.
- W Radzie Pokoju brakuje części tradycyjnych sojuszników USA, m.in. Niemiec i Francji.
- Krytykę budzi prawo weta przewodniczącego oraz zaproszenie Rosji i Białorusi.
Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju w Waszyngtonie przyciągnęło uwagę redakcji w Niemczech, ale komentarze są powściągliwe. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, niemieckie dzienniki i tygodniki zwracają uwagę, że priorytetem powinny być konkretne działania wobec Strefy Gazy, tymczasem te – ich zdaniem – nie wybrzmiały. W tle pojawia się też pytanie o rolę ONZ i miejsce sojuszników USA w nowej inicjatywie.
Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" zatytułował swój tekst: "Wielkie plany, prawie nic konkretnego". Gazeta podkreśla, że na czwartkowych obradach nie przedstawiono planu demilitaryzacji Strefy Gazy, co – jak zauważa redakcja – stanowi podstawowy warunek odbudowy tej palestyńskiej półenklawy. Nie poruszono również kwestii Zachodniego Brzegu, gdzie – według gazety – Izrael prowadzi politykę osadnictwa sprzeczną z prawem międzynarodowym.
Czy Iran jest w stanie przeciwstawić się uderzeniu USA? Ekspert nie owija w bawełnę
"Sueddeutsche Zeitung" wskazuje na sceptycyzm części partnerów wobec inicjatywy Donalda Trumpa. Jednym z powodów mają być obawy, że nowe gremium może "zepchnąć ONZ na margines". Zgodnie ze statutem Rady Pokoju Trump jako przewodniczący ma stać na jej czele także po zakończeniu prezydenckiej kadencji, co dodatkowo budzi pytania o równowagę wpływów i przejrzystość decyzji.
"Lepsza niż ONZ" i prawo weta przewodniczącego
Tygodnik "Der Spiegel" pisze, że w wizji amerykańskiego przywódcy Rada Pokoju ma stać się "wzorem dla ONZ", "lepszym, bardziej efektywnym i zapewne silniej zorientowanym na interesy USA" niż Organizacja Narodów Zjednoczonych. Redakcja odnotowuje jednocześnie nieobecność w Radzie części tradycyjnych sojuszników USA, w tym Niemiec, Francji, Kanady i Japonii. Według tygodnika państwa te zachowują powściągliwość, bo organizacja Rady "w pewnym sensie przypomina klub Trumpa w Mar-a-Lago na Florydzie". Dodatkowo wielu partnerów "niepokoi fakt, że Trump jako przewodniczący przyznał sobie prawo weta wobec decyzji Rady", a "dla większości Europejczyków nie do przyjęcia jest zaproszenie takich państw jak Rosja i Białoruś".
Ambicje wykraczające poza Gazę
"Der Spiegel" zauważa, że ambicje Trumpa związane z Radą Pokoju nie ograniczają się do konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Tygodnik relacjonuje, że podczas czwartkowego spotkania prezydent USA wykorzystał forum także do twardych komunikatów wobec Iranu. W ocenie redakcji to sygnał, że Rada ma być narzędziem szerzej rozumianej polityki bezpieczeństwa, projektowanej z perspektywy Waszyngtonu.
Źródło: PAP