Pogrzeb 37-letniej Anity. Morze kwiatów i łez. Wzruszająca przemowa przyjaciółki
Wolontariuszka WOŚP, która zginęła potrącona przez pijanego kierowcę w noc sylwestrową w Ostrowie Wielkopolskim, zaledwie 10 metrów od klatki schodowej bloku, w którym mieszkała, została pochowana na cmentarzu Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wysocku Wielkim.
Anita I. zmarła po tym, gdy wracała do domu po imprezie sylwestrowej w Ostrowie Wielkopolskim. Będąc już bardzo blisko domu, została potrącona przez samochód, w którym znajdowała się pijana para. Kierowca nie udzielił pomocy i uciekł z miejsca zdarzenia, gubiąc po drodze tablicę rejestracyjną. Funkcjonariusze namierzyli bmw godzinę po wypadku, w miejscowości Przygodzice i zatrzymali 26-latka.
Okazało się, że mężczyzna i towarzysząca mu kobieta, byli pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało u nich po 2 promile.
Poruszający moment na pogrzebie. Setki balonów wypuszczone w niebo
Zmarłą 37-latkę pożegnał m.in. sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz firmy, dla których Anita tworzyła materiały wideo.
Pogrzeb Anity I.
Podczas ceremonii żałobnej, nie wszyscy uczestnicy pogrzebu zmieścili się w kościele. Tragicznie zmarłą 37-latkę przyszły żegnać prawdziwe tłumy. Obok trumny postawiono kolorowe wieńce i kwiaty oraz czarno-białe zdjęcie zmarłej.
Dziś, kiedy stoimy przy trumnie Anity, wiele myśli krąży w naszych głowach. Zadajemy wiele różnych pytań. Trudno nam wyjść poza te myśli i pytania, wśród których najczęstsze to "dlaczego"? Życie wiedzie nas przez doświadczenie śmierci, ale nasze życie nie kończy się na trumnie. Ono biegnie dalej - mówił ksiądz odprawiający jej pogrzeb.
Duchowny próbował także pocieszać rodzinę zmarłej, że śmierć nie jest końcem drogi człowieka.
Przez to trudne doświadczenie przebija się promyk nadziei. To nie jest ostateczny koniec. Trumna i grób to tylko etap, a nie cel. Celem jest Bóg, który jest życiem i zmartwychwstaniem. Patrząc na tę trumnę, popatrzmy trochę dalej - wyjaśniał.
"Super Express" będący na pogrzebie, zapisał także przemowę przyjaciółki Anity, która nazwała ją "Grażynką".
Byłaś światłem. Zostawiałaś w ludziom dobre emocje. Cieszyłaś się na drobiazgi. Na każdy dzień, jakby był darem. Miałaś ciepło i wrażliwość. Pamiętam nasze rozmowy, Twoją energię, spojrzenie na świat. Byłaś obecna, jakbyś wiedziała, że każda chwila jest ważna. Zostawiłaś po sobie ciszę, która boli. Ale zostawiłaś też wspomnienia, emocje i ślady swojej obecności. One zostaną w nas. Dziękuję Ci za krótki, ale bardzo ważny czas. Za Twoją wrażliwość. (...) Wierzę, że kręcisz teraz rolki, ale nie dla Instagrama, ale dla światła, które nie zna końca - powiedziała łamiącym się głosem.