Polak zmarł w Rosji. Syn dodał wymowne zdjęcie. "Kochanemu Adasiowi"

Kolorowe kwiaty, zdjęcie z szerokim uśmiechem, czarna szarfa z napisem "Kochanemu Adasiowi". Tak żegnano Adama Borejkę. W dostępnej 24 godziny relacji na Instagramie, syn podróżnika zmarłego podczas wyprawy w Rosji, przekazał, że pogrzeb ojca odbył się w Polsce.

Nie żyje Adam Borejko. Pogrzeb podróżnika odbył się w PolsceNie żyje Adam Borejko. Pogrzeb podróżnika odbył się w Polsce
Źródło zdjęć: © Instagram, X | patryk_zukow
Danuta Pałęga

Nie żyje Adam Borejko – polski podróżnik i rowerzysta długodystansowy. Zmarł podczas wyprawy na Syberii. Jego pogrzeb odbył się już w Polsce. 20 lutego syn podróżnika, pan Patryk, poinformował w mediach społecznościowych, że ciało ojca wróciło do kraju.

Na opublikowanym zdjęciu, do którego dotarła redakcja o2.pl, widać morze kolorowych kwiatów, fotografię uśmiechniętego podróżnika w ramce oraz tablicę z imieniem i nazwiskiem i napisem "żył 52 lata". Czarna szarfa głosi: "Kochanemu Adasiowi, na zawsze w moim sercu".

Nie żyje 26-latka w ciąży. Na miejscu palą się znicze

Kim był Adam Borejko i gdzie zmarł

Adam Borejko był doświadczonym podróżnikiem, specjalizującym się w ekstremalnych wyprawach rowerowych. W ciągu lat pokonał około 30 tysięcy kilometrów, przemierzając 16 krajów. Samotnie zmierzył się z trzema skrajnymi żywiołami: pustynnym upałem Sahary, wysokością Himalajów i arktycznym mrozem Syberii.

Podczas ostatniej wyprawy jego celem był Ojmiakon, uznawany za najzimniejszą zamieszkaną miejscowość na świecie. W trakcie ekspedycji zmagał się z problemami technicznymi – awaria pedałów zmusiła go do zakupu nowych części, jednak nie zrezygnował z dalszej drogi.

Jak poinformował rosyjski dziennik Kommersant, 31 stycznia dotarł do hotelu w miejscowości Chandyga w Jakucji. Zjadł kolację i położył się spać. Następnego dnia nie opuścił pokoju. 1 lutego odnaleziono jego ciało. Przyczyna śmierci nie została oficjalnie podana, sprawę badali rosyjscy śledczy.

Adam Borejko zmarł podczas wyprawy na Syberii
Adam Borejko zmarł podczas wyprawy na Syberii © Instagram | patryk_zukow

Ostatnia rozmowa z synem. "No i nie ma. Jest cisza"

Krótko przed śmiercią Adam Borejko pozostawał w stałym kontakcie z synem, Patrykiem. 31 stycznia wymieniali wiadomości przez komunikator WhatsApp, do których dotarła redakcja o2.pl.

"Jak dalej przygody? Spałeś już w namiocie?" – pytał syn. "Jest ciekawie. Spałem na dniu testowym. Jeszcze 2 noce mam nocleg gdzieś pod dachem. A dalej przez góry jak wyjdzie. Dzisiaj rano -46" – odpowiadał podróżnik. "Super. Tu -7 i w stopy zimno" – pisał pan Patryk. "Grube doświadczanie samego siebie" – dodawał ojciec.
O godzinie 17:06 syn wysłał jeszcze jedną wiadomość: "To pewnie niedługo nie będzie z Tobą kontaktu?". Ta pozostała bez odpowiedzi. Później opatrzył ją krótkim komentarzem: "No i nie ma. Jest cisza".

"Byłeś Wojownikiem". Poruszające pożegnanie

Po potwierdzeniu tragicznych informacji opublikował długi, osobisty wpis, w którym pożegnał ojca. Pisał o dumie, miłości i ogromnej pustce, jaka po nim pozostała.

Był Cyborgiem, co pokazują jego wyprawy […]. Był niezwykle niezłomnym, odważnym, kochanym Przekotem. Zmarł robiąc to, co kochał. Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą… Byłeś Wojownikiem Adaś, dziękuję za geny. Wdzięczność za życie – napisał.
Wybrane dla Ciebie