Polka o sytuacji w Maroku. Dlatego uciekają. "Największa skala od lat"

Blisko 50 tys. migrantów z Maroka w niekontrolowany sposób przekroczyło granicę w Ceucie w ciągu ostatniej doby. Danuta Zagarlowska, Polka mieszkająca w Marakeszu, mówi w rozmowie z o2.pl, jakie nastroje panują w Maroku.

Uciekają z Maroka do Ceuty.Danuta Zagarlowska mówi, co dzieje się w Maroku.
Źródło zdjęć: © PAP | Archiwum prywatne
Mateusz Domański

Masowe przekroczenia granicy miały miejsce w czwartek oraz w nocy z czwartku na piątek. Tysiące osób przedarły się do Ceuty (hiszpańska eksklawa położona w Afryce Północnej) z sąsiedniego Maroka. Prezydent Ceuty Juan Jesús Vivas, cytowany przez BBC, mówił o "całkowitej katastrofie humanitarnej i społecznej". Do akcji wkroczyły służby na czele z wojskiem.

Skontaktowaliśmy się z Danutą Zagarlowską, Polką, która od trzech lat mieszka w Marakeszu i pracuje w lokalnym biurze podróży. Teraz przebywa na urlopie w ojczyźnie, jednak dobrze wie, co dzieje się w Maroku i jakie nastroje tam panują.

Marokańczyków nie dziwi ta sytuacja, nie jest to pierwsze tego typu wydarzenie, choć obecna skala jest największą od lat - spostrzega Zagarlowska.

Wydarzenia w Ceucie - przyznaje - są szeroko komentowane. - Tym bardziej, że stało się to w dniu Święta Tronu, czyli 27. rocznicy panowania obecnego króla Mohameda VI, który wczoraj przemawiał do narodu, mówiąc o tym jak to cudownie Maroko się rozwija i o jego świetlanej przyszłości - zaznacza. Prawda jednak ma być zupełnie inna.

"Masa biednych ludzi"

Zwraca uwagę, że "sytuacja większości Marokańczyków nie jest dobra".

Bezrobocie wśród młodych ludzi wynosi około 40 procent, a minimalna płaca (oficjalnie w przeliczeniu 300 EUR/3000 MAD) bardzo często wynosi 150-200 EUR. W miastach ceny są zbliżone do europejskich. Funkcjonuje ogromna szara strefa, dużo ludzi pracuje tylko za prowizję. Większość Marokańczyków nie ma nic przeciwko tej migracji, szukają też innych dróg ucieczki np. przez małżeństwa z paniami z Europy starszymi od siebie o 20-30 lat.

Dodaje, że rzeczywiście kraj się rozwija. - W Maroku jest dużo inwestycji w infrastrukturę, np. szybką kolej, drogi, porty, a także stadiony na mundial 2030. Od fasady pięknie to wygląda, ale nie ma przełożenia na życie przeciętnego Marokańczyka. Mieszka tam masa biednych ludzi - dodaje nasza rozmówczyni.

Jednocześnie mówi, że sytuacja w Ceucie nie ma wpływu na życie mieszkańców Maroka, w tym Polaków, których jest tam bardzo niewielu. - Maroko to generalnie państwo policyjne. Widok policji czy żandarmerii królewskiej na ulicach nikogo tu nie dziwi - wyznaje.

Przypomina też, że jesienią w dużych miastach Maroka odbywały się protesty. Ludzie domagają się pracy, dobrej służby zdrowia i edukacji na poziomie, a nie nowych stadionów.

Aktualna sytuacja w Maroku

W Maroku panuje bardzo napięta atmosfera, szczególnie w północnej części kraju, wokół miast Fnideq, Tetuan i Tanger. Po masowym przedostaniu się migrantów do Ceuty władze marokańskie przeszły do zdecydowanych działań, próbując zatrzymać kolejne fale osób zmierzających do granicy.

Maroko skierowało do Fnideq i okolic tysiące funkcjonariuszy policji, żandarmerii i sił pomocniczych. Używane są armatki wodne, blokowane są drogi prowadzące do granicy z Ceutą, a wiele osób jest zatrzymywanych jeszcze przed dotarciem do wybrzeża. W nocy dochodziło do starć między migrantami a służbami. Reuters informuje również o podpaleniu autobusu i kilku samochodów w okolicy Fnideq. Wielu migrantów mimo wszystko próbowało przepłynąć do Ceuty lub obejść zabezpieczenia.

Wybrane dla Ciebie