"Pomóc mu mogą tylko pieniądze". Oto, co czeka Sebastiana M. 

– M. nie miał problemów. Sam to utracił. Rzeczywiście. Osadzeni mogą wyłudzać od niego pieniądze, a on będzie chciał sobie kupić pozycję – mówi dr Paweł Moczydłowski w rozmowie z o2.pl. Znany kryminolog uważa, że Sebastian M. trafi początkowo do celi przejściowej, a później będzie musiał przyzwyczaić się do życia ze współosadzonymi.

Dr Paweł Moczydłowski tłumaczy, co czeka w więzieniu Sebastiana M.Dr Paweł Moczydłowski tłumaczy, co czeka w więzieniu Sebastiana M.
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, o2.pl | Marcin Lewicki
Marcin Lewicki

Sebastian M. został przez Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazany na karę 8 lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r. W zdarzeniu zginęła trzyosobowa rodzina.

Dr Paweł Moczydłowski wskazuje, że skazany M. nie będzie miał w więzieniu łatwego życia. Kryminolog zgadza się z byłym osadzonym (funkcjonującym w sieci pod pseudonimem "Mr. Nemezis"), który stwierdził w rozmowie z "Faktem", że M. może kupić sobie spokój w zakładzie karnym.

Więźniowie zwykle mieli marne życie. Na marginesie. Zwykle są niedokształceni. Mają dziwne maniery. Tę swoją frustrację mogą wyładować na "bogatym cwaniaku". M. miał w ich mniemaniu łatwe życie. Nie miał problemów. Sam to utracił. Rzeczywiście. Osadzeni mogą wyłudzać od niego pieniądze, a on będzie chciał sobie kupić pozycję – wskazuje dr Moczydłowski w rozmowie z o2.pl.

DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Chociaż wyrok jest nieprawomocny, a sam skazany przebywa nadal w areszcie, to zdaniem znanego kryminologa powinien szykować się już do więziennej rzeczywistości. Dr Moczydłowski tłumaczy, że czeka go m.in. wyzysk, szyderstwa i ciągłe poniżenie.

Jak będzie sobie radził w więzieniu? Pomóc mogą mu tylko pieniądze. Wygląda na to, że on był całe życie pod parasolem rodziców. Nie będzie budził współczucia więźniów. Poza wyzyskiwaniem ekonomicznym dojdą szyderstwo, poniżenie. Będzie miał ciężko. Nawet jego nazwisko w języku grypsery oznacza przestępców seksualnych. Proszę mi wierzyć, to też mu nie pomoże – wskazuje ekspert w rozmowie z o2.pl.

Dr Paweł Moczydłowski zauważa, że areszt (w którym aktualnie przebywa M.) stanowi inną codzienność niż zakład karny. Wskazuje, że tam z jednej strony aresztant jest chroniony np. przed przemocą, ale z drugiej pod względem psychicznym może być trudniejszy do zniesienia – Aresztant nie wie, jaka kara go czeka. M. miał nawet nadzieję, że zostanie uniewinniony. Tu więzienie jest prostsze – podkreśla kryminolog.

Sebastian M. trafi do celi przejściowej? Ekspert nie wyklucza

Kryminolog i socjolog tłumaczy w rozmowie z o2.pl, że zakład karny mocno zmieni dotychczasowe przyzwyczajenia Sebastiana M. Będzie musiał m.in. zrezygnować ze swobody i przywilejów, które zapewniał mu rodzinny biznes.

Warto pamiętać, że zakład karny w pewnym sensie "matkuje". Znosi odpowiedzialność. Ale z drugiej strony już nikt mu nie zrobi śniadania do łóżka, nie przygotuje kawy, nie uczesze fryzury. Będzie chodził w więziennym kombinezonie, jadł to, co wszyscy. Pobudki i spanie będą na zarządzenie, a nie zgodnie z jego wolą. To życie inne niż to, do którego był przyzwyczajony – podkreśla dr Moczydłowski.

Ekspert dodaje, że M. będzie miał jedno zadanie. – Jego zadaniem będzie ułożenie sobie relacji ze współosadzonymi. I przyzwyczajenie się, że jest pod stałą obserwacją. Czeka go cywilizacyjna redukcja – zaznacza dr Moczydłowski w rozmowie z o2.pl.

Co ciekawe, Sebastian M. może na początku odbywania kary trafić do celi jednoosobowej. Ekspert tłumaczy, że to element koniecznej obserwacji osadzonego.

Możliwe, że przez pewien czas strażnicy potrzymają go na tzw. ochronkach. To czas obserwacji osadzonego, przeprowadzenia wywiadu środowiskowego. Wdrażanie go. Najpierw może znaleźć się w celach przejściowych, gdzie nie będzie innych więźniów. Po odpowiednim rozpoznaniu będzie można go umieścić prawidłowo w celi – tłumaczy dr Paweł Moczydłowski.
Wybrane dla Ciebie