Policja ze Skarżyska-Kamiennej prowadzili pościg za kierowcą, który jechał autem pochodzącym z przestępstwa. Mężczyzna nie zatrzymał się do kontroli drogowej, podjął próbę ucieczki i doprowadził do kolizji.
Wszystko zaczęło się w środę, gdy patrol ze skarżyskiej policji zauważył w centrum miasta pojazd, co do którego zachodziło podejrzenie, że został przywłaszczony w województwie małopolskim. Samochód nie miał tablic rejestracyjnych przypisanych do tego pojazdu.
Gdy funkcjonariusze włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, aby zatrzymać auto, siedzący za kierownicą volkswagena zignorował ich polecenia i podjął próbę ucieczki. Pościg ulicami skarżyska zakończył się na ulicy Pięknej, gdzie kierujący doprowadził do kolizji z audi, a następnie, próbując uniknąć czołowego zderzenia ze słupem energetycznym, uderzył w bok nieoznakowanego radiowozu.
Po tym zdarzeniu oba pojazdy się zatrzymały, a mężczyzna wraz z pasażerem próbował kontynuować ucieczkę pieszo, jednakże policjanci szybko ich obezwładnili. Jak się okazało, za kierownicą volkswagena siedział poszukiwany 25-letni mieszkaniec Skarżyska.
Mężczyzna nie posiadał uprawnień do kierowania, a auto pochodziło z przestępstwa przywłaszczenia. Podczas czynności prowadzonych na miejscu zdarzenia, funkcjonariusze znaleźli w pojeździe substancje zakazane. Zabezpieczono ponad 5 gramów mefedronu oraz około 7 gramów marihuany.
Dodatkowo u 25-letniego pasażera, mieszkańca powiatu starachowickiego, policjanci ujawnili w jego miejscu zamieszkania kolejne narkotyki - ponad 40 gramów marihuany. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu. 25-letni kierujący usłyszał już policyjne i prokuratorskie zarzuty.
Mężczyzna odpowie przed sądem m.in. za niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz używanie tablicy rejestracyjnej nie przypisanej do owego pojazdu mechanicznego. Zarzuty usłyszał również jego 25-letni pasażer związane z posiadaniem substancji zabronionych.
Obaj mężczyźni zostali objęci dozorem policyjnym, poręczeniem majątkowym oraz zakazem opuszczenia kraju. Dodatkowo kierowca będzie musiał tłumaczyć się z pochodzenia pojazdu, którym kierował. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.