Do tragedii doszło w nocy z 24 na 25 lipca. Walentyna przyjechała na Kuźniki motocyklem, a później znalazła się w mieszkaniu przy ul. Majakowskiego. Według ustaleń śledczych próbowała się stamtąd wydostać i weszła na galerię. Chwilę później spadła z parapetu cztery piętra w dół. Wszystko rozegrało się kwadrans po północy.
Walentyna zmarła, a Norbert C. został zatrzymany. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty dotyczące pozbawienia wolności 19-latki, naruszenia nietykalności cielesnej ratownika medycznego oraz zgwałcenia innej kobiety. Do tego ostatniego czynu miało dojść w tym samym mieszkaniu przy ul. Majakowskiego.
Mieszkańcy Kuźnik przekonują, że zachowanie 38-latka od dawna budziło ich niepokój. - Myślę, że gdyby on wcześniej poszedł siedzieć, to ta dziewczyna by żyła - uważa jedna z rozmówczyń wrocławskiej "Gazety Wyborczej".
"Wszyscy się go boją"
Ludzie mówią też o głośnych imprezach czy konfliktach z sąsiadami. - To jest taki postrach osiedla, wszyscy się go boją. Od pięciu lat mamy utrudnione życie. Syna mi pobił pod sklepem, pod samymi kamerami - mówiła inna mieszkanka.
Jedna z relacji dotyczy szczególnie drastycznego zdarzenia. Według mieszkanki Norbert C. miał wtargnąć do domu rodziny z dwojgiem dzieci.
Wpadł do mieszkania z nożem, a gdy matka dzieci chciała zadzwonić po policję, wyrwał jej telefon i zrzucił z galerii. Dzieci były straumatyzowane, był problem z chodzeniem do szkoły, bo się po prostu bały - wyznała.
Przeszłość Norberta C.
Ludzie twierdzą, że zawiadamiali policję, zaś zweryfikowana przez "Gazetę Wyborczą" historia 38-latka pokazuje, że jego problemy z prawem rzeczywiście sięgały znacznie wcześniej.
Norbert C. był już skazywany m.in. za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu i znieważenie funkcjonariusza. W sprawie dotyczącej wydarzeń z lipca 2021 roku sąd II instancji w 2023 roku wymierzył mu rok pozbawienia wolności.
W innym postępowaniu dotyczącym wtargnięcia do lokalu, gróźb, naruszenia nietykalności, niszczenia mienia i posiadania narkotyków sąd rejonowy orzekł 10 miesięcy więzienia, ale wyrok został uchylony i sprawa wróciła do ponownego rozpoznania. W 2024 roku zapadł także wyrok 1600 zł grzywny za groźby karalne i naruszenie nietykalności osobistej.
To jednak nie koniec historii jego kontaktów z wymiarem sprawiedliwości. Pierwsze postępowanie karne przeciwko Norbertowi C. we Wrocławiu toczyło się już w 2015 roku i obejmowało m.in. zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza, spowodowania uszczerbku na zdrowiu, narażenia człowieka na niebezpieczeństwo, wymuszenia oraz znieważenia i naruszenia nietykalności funkcjonariusza.
Nie wiadomo jednak, jaki był finał tej sprawy. Jak przekazało "GW" biuro prasowe Sądu Okręgowego we Wrocławiu, wyrok uległ zatarciu z mocy prawa 3 maja 2021 roku.