Pracowała w ministerstwie. Anonim poprzedził tragedię na Wyspach

Tragedia w brytyjskim Ministerstwie Skarbu. 26-letnia pracowniczka departamentu popełniła samobójstwo zaledwie dzień po tym, jak anonimowa skarga oraz niespodziewane spotkanie z przełożonymi wywołały u niej paraliżujący strach przed utratą pracy.

Chloe Moffat nie żyje.Chloe Moffat nie żyje.
Źródło zdjęć: © Facebook
Mateusz Domański

Chloe Moffat miała 26 lat. W departamencie rządowym pracowała od niemal trzech lat na stanowisku asystentki - informuje "The Sun". Jak usłyszał koroner podczas toczącego się śledztwa, 26-latka spisywała się "wzorowo" i szczerze "uwielbiała swoją pracę". Niedawno otrzymała premię za dobre wyniki i była na najlepszej drodze do awansu zawodowego. Rodzina i przyjaciele podkreślają, że Chloe "nigdy nie popełniła błędu" i "czerpała wielką dumę ze swojej pracy".

Wszystko zmieniło się jednak w maju ubiegłego roku za sprawą jednej, drastycznej w skutkach procedury służbowej.

Chloe została niespodziewanie wezwana na spotkanie z bezpośrednim menedżerem liniowym oraz dyrektorem ds. kwestii globalnych brytyjskiego Ministerstwa Skarbu. Kobieta nie otrzymała żadnego wcześniejszego zawiadomienia o temacie rozmowy.

Anonimowa skarga

"The Sun" podaje, że podczas spotkania poinformowano ją, że wpłynęła na nią anonimowa skarga. Została oskarżona o rzekome udostępnianie poufnych informacji o współpracownikach (do których miała dostęp z racji zarządzania skrzynką e-mailową swojego dyrektora). Jak wynika z akt sprawy, mimo widocznego zdenerwowania pracowniczki, przełożeni nie pozwolili, by w spotkaniu towarzyszyła jej przyjaciółka z biura - uznano to za "niewłaściwe".

Kiedy zapytała wprost, czy straci stanowisko, usłyszała od wyższego rangą menedżera, że "nie potrafi przewidzieć żadnego wyniku ewentualnego dochodzenia". W efekcie nikt nie jej nie uspokoił ani nie zapewnił, że jej posada jest bezpieczna (choć, jak wykazano w śledztwie, jej zwolnienie było mało prawdopodobne).

Bezpośrednio po spotkaniu podjęto kroki, które jeszcze bardziej zdołowały urzędniczkę. Chloe straciła tymczasowo dostęp do służbowej skrzynki odbiorczej i kalendarza dyrektora, a także zalecono jej, by z nikim ze współpracowników nie rozmawiała o zarzutach i potencjalnym śledztwie.

Przyjaciele i rodzina zeznali, że po wyjściu z pokoju była mocno zestresowana, zdruzgotana i pewna, że straci pracę. Dzień później popełniła samobójstwo.

Reakcja matki

Anne, matka zmarłej urzędniczki, wezwała Ministerstwo Skarbu do natychmiastowej zmiany wewnętrznych procedur dyscyplinarnych. Jej zdaniem pracodawcy powinni mieć bezwzględny obowiązek przeprowadzania oceny kondycji psychicznej pracownika w przypadkach, "gdy zarzuca się poważne lub rażące naruszenie obowiązków".

Przedstawiciele rządu poinformowali, że feralne majowe spotkanie miało jedynie charakter wstępnego ustalania faktów, a nie formalnego postępowania dyscyplinarnego. "The Sun" zauważa, że prawnicy reprezentujący departament dodali jednak, że w związku z tą tragedią rozpoczęto już wdrażanie zmian w procesach dyscyplinarnych, a menedżerowie przechodzą obecnie dodatkowe szkolenia.

Bezpośrednia przełożona Chloe zeznała przed sądem, że uważa, iż w tamtym momencie oboje przełożeni zrobili "wszystko, co mogli w tamtym czasie" dysponując "informacjami, jakie im przekazano".

Telefony zaufania
Telefony zaufania © WP
Wybrane dla Ciebie