Putin chwali się "nową" bronią. Ekspert mówi wprost
Rosyjska armia poinformowała o udanym teście międzykontynentalnego pocisku balistycznego Sarmat, nazywanego też "Szatanem II". Kpt. Maciej Lisowski mówi "Faktowi", że w komunikatach Kremla więcej jest sygnałów politycznych niż przełomu technologicznego.
Najważniejsze informacje
- Agencja AFP podała, że Rosja przeprowadziła skuteczne odpalenie pocisku balistycznego Sarmat.
- Władimir Putin zapowiedział, że Sarmat ma rozpocząć dyżury bojowe pod koniec 2026 r.
- Kpt. Maciej Lisowski wskazuje, że z sześciu dotychczasowych prób aż pięć kończyło się niepowodzeniem.
Rosyjska armia poinformowała o przeprowadzeniu udanego testu międzykontynentalnego pocisku balistycznego Sarmat, znanego także jako "Szatan II". Informacja ta została szybko nagłośniona przez państwowe media, wpisując się w szerszą narrację Kremla dotyczącą wzmacniania potencjału odstraszania i podkreślania siły militarnej kraju. W przekazie dominował ton sukcesu i technologicznej przewagi, choć część ekspertów studzi te nastroje.
Do sprawy odniósł się kpt. Maciej Lisowski, który w rozmowie z "Faktem" zwrócił uwagę, że komunikaty rosyjskich władz mają przede wszystkim wymiar polityczny. Jego zdaniem test Sarmata nie oznacza przełomu technologicznego, a raczej stanowi element demonstracji siły i próbę oddziaływania na opinię międzynarodową.
To jest mocno opóźniony straszak na świat. Sarmat został oficjalnie dopuszczony do użytkowania już w 2023 r., ale spośród sześciu dotychczasowych prób aż pięć zakończyło się niepowodzeniem. Dopiero siódmy test można uznać za przełomowy i zamykający ten etap prac powodzeniem - mówił wojskowy w rozmowie z "Faktem".
Trump przyleciał do Chin. O tym będzie rozmawiać z Xi
Ekspert podkreśla skalę konstrukcji i jej możliwości przenoszenia ładunków. Zaznacza też, że deklarowany zasięg 35 tys. km trudno oceniać wprost w kategoriach wojskowych.
Trudno jednak racjonalnie odnosić się do deklarowanego zasięgu 35 tys. km, ponieważ z militarnego punktu widzenia taki dystans jest w praktyce zbędny. Odległości między strategicznymi celami supermocarstw są znacznie mniejsze, a zasięg rzędu 15 tys. km w zupełności wystarcza - dodał.
Lisowski przyznał, że mowa o systemie, który może przenosić zarówno realne, jak i pozorne głowice bojowe, co zwiększa jego niebezpieczeństwo. Jednocześnie wskazuje na brak pewności, czy cała konstrukcja jest już w pełni dopracowana.
Władimir Putin mówił wcześniej o systemie rakietowym średniego zasięgu Oriesznik. Według Rosji ten system rakietowy Oriesznik działa od końca 2025 r. i może przenosić broń jądrową. Dwa takie pociski zostały użyte w atakach na Ukrainę w 2024 i 2026 r.
Zdaniem eksperta Lisowskiego nagłośnienie testu rakiety Sarmat to element rosyjskiej propagandy. Gdy Rosja ma problemy na wojnie w Ukrainie, Kreml częściej mówi o broni nuklearnej, aby pokazać swoją siłę. Ekspert łączy też ogłoszenie testu z wizytą Donalda Trumpa w Chinach i rozmowami o wojnie Rosji z Ukrainą, które mogą wpływać na relacje między Chinami a Rosją.
Czym jest nowa broń Putina?
Sarmat to ciężki międzykontynentalny pocisk balistyczny, który według rosyjskich deklaracji ma być zdolny do przenoszenia wielu głowic i pokonywania zaawansowanych systemów obrony przeciwrakietowej.
Program jego rozwoju trwa od lat i jest jednym z filarów modernizacji rosyjskich sił strategicznych. Mimo to analitycy podkreślają, że sama konstrukcja wpisuje się w dobrze znane rozwiązania technologiczne rozwijane jeszcze w czasach zimnej wojny, choć oczywiście unowocześnione.