Putin zwabił ich do wojska. 17 obywateli RPA walczy w Donbasie

Co najmniej 17 obywateli Republiki Południowej Afryki walczy po stronie Rosji w Donbasie. Na wojnę zostali zwabieni lukratywną ofertą pracy. Na wieść o tym zareagował rząd RPA.

Po stronie armii Putina walczą Afrykanie.Po stronie armii Putina walczą Afrykanie.
Źródło zdjęć: © Getty Images
Mateusz Kaluga

Rosja w wojnie z Ukrainą wykorzystuje wielu najemników. W obwodzie kurskim stacjonują żołnierze z Korei Północnej, na froncie wykorzystywano Kubańczyków, obywateli Tadżykistanu, Nepalu, Kolumbii, czy Uzbekistanu.

Na froncie walczy również spora grupa z Afryki - pisaliśmy o obywatelach Senegalu, Ghany. Jak się okazuje, walczą również wojskowi z Republiki Południowej Afryki.

Zaatakował o północy. Policja publikuje wizerunek

Jak informuje ukraińska agencja Unian, rząd RPA otrzymał "sygnały SOS" od co najmniej 17 mężczyzn. Niedawno informowaliśmy w obwodzie charkowskim armia ukraińska zabiła pięciu żołnierzy pochodzących z RPA. Za udział w wojnie mieli otrzymać 5 tysięcy dolarów.

Rząd Republiki Południowej Afryki otrzymał pilne telefony z prośbą o pomoc w powrocie do domu od 17 mężczyzn z RPA w wieku od 20 do 39 lat, którzy utknęli w ogarniętym wojną regionie Donbasu na Ukrainie - cytuje agencja oświadczenie rządu RPA.

Szesnastu z nich pochodzi prawdopodobnie z prowincji KwaZulu-Natal, a jeden z prowincji Eastern Cape. W Rosji obiecano im dobrą pracę i lukratywne zarobki. Znaleźli się jednak na froncie.

Prezydent Cyril Ramaphosa nakazał wszczęcie śledztwa w sprawie okoliczności, które doprowadziły do ​​werbowania tych młodych mężczyzn do tej pozornie najemniczej działalności. Teraz rząd, z pomocą kanałów dyplomatycznych, próbuje ściągnąć mężczyzn do kraju.

Mają oni zakaz oferowania lub udzielania pomocy wojskowej rządom zagranicznym, a także uczestniczenia w działaniach wojennych bez zgody rządu Republiki Południowej Afryki.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2