Pokaz siły na Bałtyku. Ekspert odsłania plan Putina

Władimir Putin wykonał kolejny ruch na Bałtyku. Rosja skierowała w ten rejon dwa okręty należące do Floty Północnej. Nie oznacza to jednak, że Moskwa przygotowuje się do militarnej konfrontacji w regionie. Ekspert Krzysztof Kubiak, z którym rozmawiał "Fakt", zwraca uwagę na trzy cele rosyjskiego posunięcia.

.Rosjanie pokazali siłę na Bałtyku. Ekspert odsłania plan Putina
Źródło zdjęć: © Getty Images
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Rosyjska fregata Admirał Kasatonow została zauważona w rejonie niemieckiej wyspy Fehmarn.
  • Według prof. Krzysztofa Kubiaka ruch Rosji wiąże się z unijnymi sankcjami wymierzonymi w tzw. flotę cieni.
  • Ekspert podkreśla, że poza sygnałem militarnym to także działanie z obszaru wojny psychologicznej.

Rosja znów zwraca uwagę na Bałtyk. W ostatnim czasie w tym rejonie pojawiły się dwa rosyjskie okręty należące do Floty Północnej. Najpierw był to niszczyciel "Admirał Lewczenko", a później fregata "Admirał Kasatonow". Ich obecność nie jest jednak wyłącznie pokazem rosyjskiej siły.

Ruch Władimira Putina pojawił się w ważnym momencie. Rosja mierzy się z kolejnymi działaniami państw europejskich wymierzonymi w tzw. flotę cieni, czyli statki wykorzystywane przez Moskwę m.in. do omijania części sankcji. Zdaniem ekspertów właśnie ten kontekst jest kluczowy dla zrozumienia rosyjskiej aktywności na Bałtyku.

Jak ocenia ten ruch Rosji prof. Krzysztof Kubiak, historyk wojskowości i politolog? Ekspert zwraca uwagę, że pojawienie się rosyjskich jednostek na Bałtyku trzeba łączyć przede wszystkim z sytuacją wokół tzw. floty cieni.


WIDEO
Laura Breszka wychowuje syna zmarłej siostry. Zdradziła, kto zostaje z dziećmi, gdy jest na planie


Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że jest to bezpośrednio związane z deklaracjami podjęcia aktywnych działań przeciwko tzw. flocie cieni - mówił prof. Kubiak w rozmowie z "Faktem".

Zdaniem eksperta rosyjska obecność na Bałtyku ma jednak więcej niż jeden wymiar. Okręty mają pokazywać, że Moskwa jest gotowa zabezpieczać swoje interesy, także w sytuacji rosnącej presji ze strony państw europejskich.

To również sygnał skierowany do Zachodu. Rosja chce pokazać, że działania przeciwko jej interesom gospodarczym mogą spotkać się z odpowiedzią. Nie oznacza to jednak automatycznie przygotowań do konfliktu z państwami NATO.

W ocenie Kubiaka ważny jest także wymiar psychologiczny. Sama obecność rosyjskich okrętów może wpływać na debatę publiczną w Europie i zwiększać poczucie niepewności wokół kolejnych decyzji dotyczących Rosji.

Intencją Rosjan jest wzbudzenie lęku, który ożywia w zmęczonych tą wojną zachodnich społeczeństwach naiwny pacyfizm. Wtedy pojawiają się głosy: "nasza chata z kraja", "chcemy żyć bez zagrożeń", "przestańcie ingerować w sprawy rosyjskie" - mówił.

Putin chce pokazać siłę

Wysłanie rosyjskich okrętów na Bałtyk można więc odczytywać jako demonstrację możliwości. Moskwa pokazuje, że mimo kolejnych sankcji i presji ze strony państw europejskich nadal jest w stanie wykorzystywać swoją marynarkę wojenną do ochrony własnych interesów.

To ważny element rosyjskiej polityki. Kreml nie musi podejmować żadnych bezpośrednich działań, aby wysłać Zachodowi sygnał. Sama obecność uzbrojonych jednostek w regionie może być sposobem na pokazanie, że Rosja nie zamierza biernie przyglądać się działaniom Europy.

Wybrane dla Ciebie