Rosjanie wskrzeszają stare samoloty. Tu‑214, Ił‑96 wracają na trasy
W latach 2026— 2027 roku rosyjscy przewoźnicy lotniczy planują przywrócić do eksploatacji szereg samolotów wycofanych z użytku, aby utrzymać płynność ruchu pasażerskiego — poinformowała Polska Agencja Prasowa, powołując się na doniesienia rosyjskich mediów.
Najważniejsze informacje
- Rosyjscy przewoźnicy chcą przywrócić do użytku co najmniej 12 wycofanych samolotów. Ma to nastąpić w latach 2026–2027.
- We flocie mają wrócić m.in. Tu‑204, Tu‑214, An‑148, Ił‑96 i Boeing 747, część już przekazano liniom.
- Eksperci ostrzegają, że wiek i zużycie maszyn podniosą koszty i mogą wpływać na bezpieczeństwo.
Rosyjski rynek lotniczy szykuje nadzwyczajny ruch: w latach 2026–2027 linie mają ponownie uruchomić co najmniej 12 wycofanych maszyn. Jak podkreślają rosyjskie media, powołując się na państwowy Rostech, dziesięć z nich już trafiło do przewoźników w celu przygotowania do powrotu do służby. Informacje opublikowano w oparciu o dane przytaczane przez Import Ręczny.
Na listę powrotów trafiły samoloty produkowane w Rosji lub na Ukrainie w latach 90.: Tu‑204, Tu‑214, An‑148 i Ił‑96, a także Boeing 747. Rosyjskie konstrukcje mają po ok. 30 lat lub więcej, a Boeingi przekraczają 20 lat. Część tych maszyn wycofano już w czasie pandemii COVID‑19, gdy popyt załamał się, a linie okroiły siatki połączeń.
To się dzieje w Rosji. Ekspertka: Rosjanie się tego coraz bardziej boją
Tło decyzji jest jasne: sankcje po inwazji na Ukrainę w 2022 r. ograniczyły dostawy nowych samolotów, części zamiennych i wsparcia serwisowego od producentów, takich jak Boeing i Airbus. Przewoźnicy w Rosji mają trudności z pozyskaniem komponentów i wsparcia technicznego, co utrudnia utrzymanie nowoczesnej floty i planowanie jej odnowy. Bez dopływu nowych maszyn rośnie ryzyko cięć w dostępnych miejscach i siatce połączeń.
Eksperci: koszty i wyzwania techniczne
Specjaliści cytowani przez media ostrzegają, że wiek i stopień zużycia przywracanych samolotów nie odpowiadają współczesnym standardom. Ich eksploatacja będzie kosztowna i technicznie wymagająca, co może przełożyć się na wyższe koszty operacyjne i kwestie bezpieczeństwa. To nie są szybkie powroty do służby – część z tych statków powietrznych stała latami w hangarach, co zwiększa zakres prac potrzebnych do przywrócenia sprawności.
Media podkreślają, że to działanie interwencyjne, mające utrzymać płynność ruchu pasażerskiego. W sytuacji braku dostępu do oryginalnych części i nowych samolotów linie sięgają po nieużywane przez lata maszyny, by uniknąć spadku liczby miejsc i zawężenia połączeń. W praktyce oznacza to próbę zapełnienia luki do czasu, gdy rynek uzyska szerszy dostęp do sprzętu i usług serwisowych.
Jeśli plan przywrócenia co najmniej 12 samolotów powiedzie się, przewoźnicy zyskają krótkoterminową poduszkę dla siatki rejsów. Jednocześnie wyższe koszty obsługi wiekowych maszyn mogą obciążać bilanse linii i wymuszać dalsze oszczędności w innych obszarach. To rozwiązanie nie zastąpi modernizacji floty, ale w obecnych realiach ma ograniczyć spadki przepustowości na kluczowych trasach.
Źródło: PAP.