Rozpaczliwy apel ukraińskich żołnierzy do Drapatego. "Pijemy własny mocz"

Jak podaje serwis TSN.ua, w obwodzie zaporoskim w Ukrainie Anatolij Saszczuk, dowódca plutonu obrony terytorialnej zaapelował do naczelnego dowódcy armii Mychajła Drapatego o ewakuację swojej grupy. Żołnierz twierdzi, że oddział ma braki wody, żywności i leków, a dowództwo brygady utrzymuje, że zaopatrzenie dociera dronami według harmonogramu.

Apel żołnierzy ukraińskich do Mychajło Drapatego.Apel żołnierzy ukraińskich do Mychajło Drapatego.
Źródło zdjęć: © Threads | @vitsikkkk
Karol Osiński

Anatolij Saszczuk opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym zwrócił się o pomoc do Mychajła Drapatego. Relacjonował, że jego ludzie przebywają na tych samych pozycjach od kwietnia, choć początkowo mieli wejść tam na miesiąc, by zmienić żołnierzy, którzy wcześniej spędzili w tym miejscu osiem miesięcy bez rotacji.

Apel plutonu obrony terytorialnej Ukrainy do Mychajła Drapatego

Dowódca plutonu przekazał, że w jego jednostce brakuje nie tylko żywności i wody pitnej, ale też leków.

Powiedziano nam, że zaopatrzenie i logistyka są już przygotowane i wszystko zrzucane jest za pomocą dronów. To też nieprawda. Teraz znajdujemy się w schronie, który znaleźliśmy. Od trzech lub nawet siedmiu dni nie ma tam zapasów jedzenia i wody pitnej. Kiedy byłem na innej pozycji, mój personel nie otrzymywał wody pitnej ani jedzenia przez 12 dni. Aby wspomóc nasze organizmy, pijemy własny mocz i czekamy, aż coś na nas zrzucą - powiedział żołnierz cytowany przez portal TSN.ua.

Według jego relacji w znalezionym schronie przez od trzech do siedmiu dni nie było zapasów, a wcześniej personel przez 12 dni miał pozostawać bez jedzenia i wody. Dodał też, że dostępny Starlink został zniszczony, więc łączność utrzymywano przez krótkofalówki, a nowy zestaw kupiony przez znajomych dotarł dopiero po dwóch tygodniach.

Saszczuk wyjaśnił, że niedobory i opóźnienia w dostawach leków skłoniły go do decyzji o opuszczeniu stanowiska jeszcze przed planowaną zmianą. Zapewniał, że jego żołnierze nie odmawiają służby, ale proszą o bezpieczny korytarz wyjścia i transport potrzebny do ewakuacji.

Dowództwo brygady odpowiedziało w komunikacie, że jednostka działa pod operacyjną kontrolą Sił Zbrojnych Ukrainy, a wsparcie trafia na miejsce zgodnie z ustalonym planem.

Jedzenie, leki i inne niezbędne artykuły dostarczane są przez drony zgodnie z ustalonym harmonogramem. W ciągu miesiąca dostarczono 27 paczek, każda o wadze około dziewięciu kilogramów. Jednak sytuacja w tym obszarze pozostaje niezwykle trudna. Nieprzyjemne warunki pogodowe, ciągłe działania wroga i prace urządzeń elektronicznych często utrudniają na czas i bez szkody dostarczenie ładunków - dodano.

W komunikacie pojawiła się także zapowiedź możliwie szybkiej rotacji, przeprowadzonej w sposób bezpieczny dla personelu. Dowództwo podkreśliło, że podczas przemieszczania nie chce narażać żołnierzy na dodatkowe ryzyko i zaapelowało, by oceniać sytuację z uwzględnieniem pełnego kontekstu.

Wybrane dla Ciebie