Ruch "Haraga" rośnie wśród młodych Marokańczyków. Kierunek: Ceuta

W marokańskich mediach społecznościowych coraz większy rozgłos zdobywają materiały publikowane pod hasłem "Haraga". Jak informuje hiszpański portal telecinco.es, młodzi Marokańczycy zamieszczają nagrania i mapy przedstawiające trasę, którą można przepłynąć z wybrzeża Maroka do Ceuty. Filmy mogą zachęcać kolejne osoby do podjęcia niebezpiecznej próby przedostania się na terytorium Hiszpanii.

xKadr z jednego z nagrań, które pojawiło się w mediach społecznościowych, by zachęcać młodych Marokańczyków do nielegalnego przekraczania granicy z Europą.
Źródło zdjęć: © Media Społecznościowe
Małgorzata Badur

W ciągu ostatniej doby ponad 60 tys. migrantów przedostało się bez kontroli do Ceuty, hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej, graniczącej z Marokiem. W odpowiedzi na sytuację premier Hiszpanii Pedro Sánchez podjął decyzję o skierowaniu na miejsce wojska.

Kim są Haragowie?

Określenie "Harragowie" (lub "Haraga") odnosi się do migrantów z Afryki Północnej – głównie Maroka, Algierii i Tunezji – którzy próbują nielegalnie przedostać się do Europy. Słowo to wywodzi się z języka arabskiego i oznacza "palić".

Nawiązuje bezpośrednio do niszczenia (palenia) dokumentów tożsamości, co ma utrudnić europejskim służbom ustalenie kraju pochodzenia migranta. Bywa również tłumaczone jako "ci, którzy palą granice", czyli osoby świadomie łamiące przepisy imigracyjne. Samo zjawisko oraz określający je termin funkcjonują w Afryce Północnej co najmniej od lat 80. XX wieku.

Mobilizacja w sieci i reakcja służb

Jak podaje portal telecinco.es, w odpowiedzi na internetowe wezwania do masowego przekraczania granicy, marokańskie władze rozpoczęły rygorystyczne kontrole na drogach i dworcach kolejowych.

Dziennikarka Soraya Aybar, opisując swoją podróż pociągiem z Casablanki do Tangeru, relacjonowała, że w wagonach panowało ogromne napięcie. Wielu młodych pasażerów jechało na granicę przygotowanych do drogi wpław – wyposażonych w płetwy oraz pianki neoprenowe. Aby powstrzymać napierający tłum w rejonie przygranicznym, marokańskie służby musiały użyć gazu łzawiącego oraz armatek wodnych.

Iluzja łatwej przeprawy w mediach społecznościowych

Kluczowym czynnikiem napędzającym kryzys jest dezinformacja w sieci. Profile takie jak "Haraga el Gorba" (obserwowany przez blisko 30 tys. osób) pokazują migrantów bez dokumentów, kreując mit szybkiego i bezproblemowego sukcesu. W sieci publikowane są mapy z trasą z marokańskiego Fnideq (Castillejos) do Ceuty, opatrzone licznikami kilometrów, które sugerują, że dystans jest niewielki i prosty do pokonania.

W rzeczywistości internetowe relacje całkowicie pomijają śmiertelne zagrożenie. Próba pokonania tej trasy wpław lub na nieprzystosowanym sprzęcie grozi wychłodzeniem organizmu, utonięciem lub natychmiastowym zatrzymaniem i odesłaniem do Maroka przez hiszpańską policję.

Wybrane dla Ciebie