Sceny przy cmentarzu w Głogowie. Sprzedawczyni zniczy zaatakowała

Przy cmentarzu przy ul. Świerkowej w Głogowie doszło do sprzeczki między sprzedawczyniami zniczy i kwiatów. Jedna z kobiet użyła gazu pieprzowego, a na miejsce wezwano policję oraz pogotowie. Sprawę opisał właśnie portal myglogow.pl.

dAwantura przy cmentarzu w Głogowie. Użyto gazu pieprzowego (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Zdarzenie rozegrało się w piątek, 23 października, rano, przed okresem Wszystkich Świętych. Jak relacjonowała Wioletta Nicpoń dla myglogow.pl, pracująca w trzecim z pawilonów przy starej bramie cmentarza, konflikt rozpoczął się od wymiany zdań z sąsiadką.

Krzyczała, dokuczała mi. Powiedziałam jej, żeby weszła do swojego sklepu i dała mi święty spokój. Wtedy usłyszałam: Żebyś się nie zdziwiła, jak twoim wnukom coś się stanie – mówiła Nicpoń.

Po tej wypowiedzi Nicpoń weszła do środkowej budki, aby odpowiedzieć sprzedawczyni. Wtedy druga kobieta sięgnęła po gaz pieprzowy i rozpyliła go w kierunku jej twarzy. Poszkodowana wzywała pomocy, a jedna z pozostałych handlujących zadzwoniła po służby ratunkowe. Wioletta Nicpoń otrzymała pomoc medyczną, a następnie pojechała na komisariat policji.

Awantura przy cmentarzu w Głogowie. Użyto gazu pieprzowego

Wioletta Nicpoń przekonywała redakcję, że napięcia między sprzedawczyniami trwają od dłuższego czasu. Twierdziła, że wcześniej słyszała m.in. groźby pozbawienia życia, a sytuacja miała wpłynąć na jej zdrowie psychiczne. – Mówiła mi, że mnie zabije, że mam już wieńce na miejscu – opisywała dla portalu.

Według relacji Nicpoń w sprawie zdarzenia z 2022 r. (odnośnie gróźb) zapadł wyrok skazujący sąsiadkę ze straganu na grzywnę. Kobieta ma dysponować dokumentami dotyczącymi tej sprawy.

Sprzedawczynie przedstawiają różne wersje konfliktu

Sprzedawczyni ze środkowego pawilonu przedstawiła dziennikarzom inne okoliczności piątkowego zajścia. Jak relacjonowała, to Wioletta Nicpoń miała wymachiwać rękami i zbliżać się do niej. Obawiała się, że sąsiadka może mieć przy sobie nóż albo nożyczki. Gaz kupiła wcześniej na wypadek zagrożenia i podczas tej awantury użyła go po raz pierwszy. Po zdarzeniu sama zawiadomiła policję.

Policja interweniowała przy ulicy Świerkowej

Właścicielka pierwszego pawilonu uważa, że przyczyną sporów może być rywalizacja o klientów kupujących znicze, kwiaty i stroiki. Jej zdaniem dawniej sprzedawczynie potrafiły ze sobą rozmawiać i spędzać czas przy kawie, dziś natomiast nawet zwykła uwaga może prowadzić do kolejnej kłótni.

Są trzy pawilony, każdy prowadzi swój biznes i płaci podatki. Nie może być tak, że wszyscy mają zamknąć sklepy, żeby jedna osoba mogła handlować – wyjaśniała dla myglogow.pl.

Pamela Żołnowska, zastępca rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Głogowie, potwierdziła dla myglogow.pl, że funkcjonariusze pojawili się na miejscu. Poinformowała jednak, że na razie policja nie prowadzi postępowania w sprawie ostatniej awantury.

Wybrane dla Ciebie