"To chore". Nie wiem, jak nazwać takich ludzi. Reakcja po Halloween [OPINIA]

Podczas porannego przeglądu mediów społecznościowych uderzyły mnie liczne wpisy o cukierkach z "dodatkami" w postaci igieł czy innych metalowych elementów. Dostawały je dzieci w Halloween. Ręce mi opadły. Nawet nie wiem, jak nazwać ludzi, którzy robią takie rzeczy. Przecież to poważne zagrożenie. Wręcz śmiertelne.

Cukierki z gwoździami i igłami znów trafiły do dzieci.Cukierki z gwoździami i igłami znów trafiły do dzieci.
Źródło zdjęć: © Facebook | Spotted: Sulęcin, Spotted: Wałbrzych 24 7 • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Domański

Halloween od lat wywołuje w Polsce wiele emocji. To kolejny temat, który dzieli społeczeństwo i wzbudza liczne dyskusje. Ja się oczywiście temu nie dziwię, bo tradycja przyszła do nas z USA i - delikatnie rzecz ujmując - moim zdaniem nie promuje zbyt pozytywnych wartości. Osobiście jestem przeciwnikiem Halloween.

Gdy jednak widzę, że ludzie dają dzieciom cukierki z gwoździami czy igłami, zalewa mnie krew. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich zachowań. Nawet, jeśli ktoś nie popiera Halloween, pod żadnym pozorem nie powinien postępować w tak skandaliczny sposób. Przecież to igranie z życiem. Koleżanka powiedziała mi o poranku, że jej córka bierze magnes, by "weryfikować" każdy cukierek. To chore.

W niedzielę (1 listopada) o poranku wręcz zalały mnie informacje o niebezpiecznych dodatkach do cukierków. Oczywiście to już kolejny rok, w którym czytamy o takich incydentach. Temat nie jest więc nowy, ale za każdym razem wywołuje we mnie bardzo silne emocje. Nie potrafię zrozumieć, jak można być tak podłym i okropnym człowiekiem. Choć to i tak zbyt słabe słowa. Cenzuralnie chyba jednak nie da się określić tych poczynań. Naprawdę. Ludzie, opamiętajcie się.

Skoro jednak wciąż pojawiają się tacy ludzie, rodzice powinni mieć się na baczności. Jeśli ich dzieci chodzą po domach w Halloween, koniecznie muszą zachować czujność i przyjrzeć się późniejszym słodkim łupom. Zauważyłem w sieci, że pojawiają się też rozwiązania zakładające odwiedzanie tylko "sprawdzonych" adresów. Być może to recepta na bezpieczne Halloween.

Do wszystkich, którzy otwierają drzwi i dają cukierki-pułapki, mam apel. Ludzie, zastanówcie się, co wyprawiacie. Nie popieracie Halloween? Macie do tego prawo. Ale jeśli macie robić takie rzeczy, lepiej po prostu nie otwierajcie drzwi lub przekażcie dzieciom, że wy się w to nie bawicie.

Głupie psikusy? Dajcie z tym spokój

Bezpieczeństwo i wzajemny szacunek - to powinny być podstawy każdego Halloween. I tutaj moją uwagę przykuwa jeszcze jeden wątek. Chodzi o niezbyt mądre "psikusy". Dom obrzucony jajkami, zatkany zamek w drzwiach, pobrudzony wózek dziecięcy czy mocno wymazane drzwi. Serio?

Jeśli ktoś nie chce uczestniczyć w Halloween, nie powinien spotykać się z "psikusami". Poczytałem o poranku również trochę o tym, co spotykało osoby nieuczestniczące w tej amerykańskiej tradycji i - szczerze mówiąc - doskonale rozumiem ich oburzenie. Te psikusy bym sobie odpuścił. W wielu przypadkach przekraczają granice dobrego smaku.

Wyczytałem nawet, że ktoś usilnie dobijał się do drzwi kobiety, która wywiesiła karteczkę z prośbą o niedzwonienie z uwagi na to, że ma dwuletnie dziecko, a usypianie go stanowi spore wyzwanie. Zrelacjonowała, że dobijano się do niej osiem razy. Tak ma wyglądać zabawa?

Wybrane dla Ciebie