Sebastian M. skończy jak Łukasz Żak? "Kary są za niskie"

- Uważam, że i tak te kary są za niskie. [...] Powinno się eliminować takich ludzi z życia społecznego, aby nie jeździli po drogach - mówi w rozmowie z o2.pl Waldemar Biały, komentując wyrok dla pirata drogowego Łukasza Żaka. Jego bliscy zginęli w wypadku na A1 we wrześniu 2023, którego sprawcą według śledczych był Sebastian M.

Sebastian M. porównywany jest do Łukasza ŻakaSebastian M. porównywany jest do Łukasza Żaka
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, PAP, Polskie Drogi Zello
Marcin Lewicki

Łukasz Żak został skazany przez warszawski sąd na 20 lat pozbawienia wolności. To jeden z najsurowszych wyroków dla sprawcy wypadku drogowego w historii polskiego orzecznictwa.

Opinia publiczna porównuje sprawę Żaka do trwającego procesu Sebastiana M. Mężczyzna oskarżony jest o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku.

Z ustaleń śledczych wynika, że kierowca osobowego BMW jechał ponad 320 km/h, gdy uderzył w osobową Kię. W wyniku wypadku żywcem spłonęli Patryk i Martyna Biali oraz ich niespełna 5-letni syn Oliwier. Z kolei Łukasz Żak prowadził pożyczonego Volkswagena Arteona we wrześniu 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej z prędkością ponad 220 km/h. W wyniku uderzenia w osobowego Forda śmierć poniósł 37-letni mężczyzna.

Sebastianowi M. grozi kara o wiele niższa niż przewidziana dla Łukasza Żaka. To maksymalnie osiem lat więzienia. Oskarżony 35-latek - w przeciwieństwie do Żaka - nie uciekł z miejsca zdarzenia i nie jechał pod wpływem alkoholu.

Wyrok dla Łukasza Żaka a sprawa Sebastiana M.

Obydwu mężczyzn łączy zachowanie w trakcie procesu. M. (podobnie jak Żak) nie okazał skruchy. Konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że rodzina Białych nie zginęła w wyniku wypadku, a "w wyniku pożaru". Oskarżony nie potrafi powiedzieć, jak szybko jechał swoim BMW. Przed sądem stwierdza, że jest ofiarą nagonki mediów i polityków.

Łukasz Żak z kolei proces traktował jak show. Skazany mężczyzna lekceważył swoją sprawę. - Wszystko pana interesowało. Koszulki Louis Vuitton, Balenciaga. Nawet to, co mi pan robił. Zero refleksji - powiedział sędzia Maciej Mitera w uzasadnieniu wyroku, zwracając się do Żaka.

Żak (tak jak M.) także twierdzi, że jest ofiarą nagonki mediów. Jego pełnomocniczka mec. Izabela Ławińska w rozmowie z o2.pl powiedziała nawet, że jej klient "został wytypowany przez media".

Rodzina ofiar z A1 komentuje wyrok 20 lat dla Łukasza Żaka

Ojciec Patryka i dziadek Oliwiera, Waldemar Biały uważa bez wątpienia, że kara dla Łukasza Żaka jest słuszna. W rozmowie z o2.pl bliski ofiar wypadku na autostradzie A1 ma jednak wątpliwości, czy surowa kara dla sprawcy wypadku na Trasie Łazienkowskiej przełoży się na inne kary dla pozostałych piratów drogowych.

Mam nadzieję, że apelacja w sprawie Żaka za dużo nie zmieni. Na pewno poczuliśmy jakiś rodzaj ulgi. Sędzia zastosował maksymalny wymiar kary, wydał mocne uzasadnienie. Ale czy to coś zmieni w naszej sprawie? Nie wiem. Chcielibyśmy, żeby to wpłynęło na wyroki sądów sprawach piratów drogowych - mówi Waldemar Biały w rozmowie z o2.pl.

Jednocześnie bliski ofiar wypadku na autostradzie A1 ma nadzieję, że wyrok dla Żaka będzie nauczką dla innych piratów drogowych. W rozmowie z o2.pl Biały przyznaje, że jego zdaniem kary w tego typu sprawach są za niskie, niezależnie od wyroku sądu. Nie chce porównywać wysokości kary dla M. oraz Żaka.

Uważam, że i tak te kary są za niskie. Tak nam, jak i rodzinie ofiar Łukasza Żaka nikt nie zwróci życia naszych dzieci, bliskich. Czy to będzie kara 8 lat, 20 lat czy dożywocia. Nie ma to pod tym względem znaczenia. Uważam jednak, że powinno się eliminować takich ludzi z życia społecznego, aby nie jeździli po drogach - podsumowuje Waldemar Biały w rozmowie z o2.pl.

Dodajmy, że Łukasza Żaka i Sebastiana M. łączą okoliczności, w których obydwaj znaleźli się przed obliczem sądu. Żak po wypadku uciekł do Niemiec. Został sprowadzony do Polski na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.

Z kolei M. niedługo po tragicznym wypadku wyjechał do Niemiec, a następnie drogą lądową udał się do Turcji, skąd wyleciał do Dubaju. Do jego sprowadzenia konieczne było zaangażowanie służb dyplomatycznych i uruchomienie skomplikowanej procedury ekstradycyjnej w maju 2025 roku. Proces M. rozpoczął się we wrześniu 2025 roku. Trwa przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim.

Wybrane dla Ciebie