Skandaliczne sceny nad Bałtykiem. "Miałam przerażenie w oczach"
Wstrząsające sceny we Władysławowie. Dzieci spacerowały z dorosłym po falochronie. W pewnym momencie natomiast mężczyzna wszedł do wody z telefonem w ręku i zaczął... nagrywać, jak nastoletnia dziewczyna skacze do Bałtyku z końca falochronu. Czytelniczka o2.pl przysłała nam nagrania ukazujące te lekkomyślne wybryki.
Wiele mówi się o zasadach bezpiecznego wypoczynku nad Bałtykiem. Za jeden z podstawowych zakazów uznaje się ten dotyczący falochronów. Służby i ratownicy regularnie podkreślają, że pod żadnym pozorem nie należy na nie wchodzić. Wciąż są jednak tacy, którzy liczne apele mają za nic.
Z redakcją o2.pl skontaktowała się oburzona czytelniczka. Przesłała nam nagrania zarejestrowane we Władysławowie, obok których nie da się przejść obojętnie. Nastoletnie osoby w towarzystwie dorosłego spacerowały po falochronie.
To jednak nie wszystko. W pewnym momencie nastolatka postanowiła oddać skok z końca falochronu. Dorosły, być może ojciec, wszystko... nagrywał. Te bulwersujące sceny poruszyły panią Magdę.
Akurat byliśmy na plaży. Ratownika nie było, generalnie ludzi malutko. Dostrzegłam wypoczywającą rodzinę. W pewnym momencie mężczyzna i dwie nastoletnie osoby ruszyły na falochrony. Najpierw we trójkę. Potem skoczyli do wody. Nieco później zobaczyłam, jak dziewczyna sama doszła na koniec i oddała skok, a chłopak wrócił. Miałam przerażenie w oczach, gdy obserwowałam, co się dzieje - zaznaczyła nasza czytelniczka.
Ostra reakcja eksperta. "Po raz kolejny powtórzę"
Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR, od lat próbuje uświadamiać ludziom zagrożenia, jakie niesie Bałtyk. Pokazaliśmy mu bulwersujące nagranie od naszej czytelniczki. - Po pierwsze wejście na budowlę hydrotechniczną jest zabronione, nie mówiąc już o tym, że są niebezpieczne - podkreślił na wstępie.
Po drugie, przy ostrogach brzegowych są przegłębienia. Po trzecie, ostrogi brzegowe są w części podwodnej porośnięte pąklami, które działają na skórę jak gruboziarnisty papier ścierny. Dodatkowo zakażają rany i powodują trudności w gojeniu. Po czwarte, jest to plaża niestrzeżona i nie ma ratownika. Po raz kolejny powtórzę: kąpiel w tym miejscu jest prostym przykładem na powrót do domu w plastikowym worku - skwitował dosadnie Sebastian Kluska.
Tego typu zachowań pod żadnym pozorem nie należy więc naśladować. To prosty przepis na tragedię.
W dziennikarstwie obecny od 2014 roku, do o2.pl dołączył sześć lat później. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nieustannie stara się poszerzać horyzonty - nie jest straszny mu żaden temat. Gdy nie pisze, próbuje się oderwać i odpocząć, uprawiając aktywność fizyczną. A żeby mieć co spalać, lubi podjeść. Miłośnik kebabów i włoskich przysmaków, na czele z pizzą.
Z dziennikarstwem jest związana od niemal dwudziestu lat. Swoją karierę zawodową rozpoczęła w "Dzienniku Bałtyckim", następnie współpracowała z trójmiejskim oddziałem "Co jest Grane". Z biegiem czasu połączyła pasję do mody z publikacjami w serwisach kobiecych w Wirtualnej Polsce, gdzie zdobyła cenne doświadczenie, także jako wydawca strony głównej. Obecnie wydawca w portalu o2. Ukończyła trzy kierunki na Uniwersytecie Gdańskim: dziennikarstwo, prawo oraz filologię polską. W życiu prywatnym jest miłośniczką podróży, włoskiej kultury i odkrywania mitów dotyczących innych krajów. Jest mamą dwójki wspaniałych dzieci, które od najmłodszych lat zaraża miłością do zwiedzania świata.