Źródło wideo: © o2pl
Jakub Artych

46-latek wpadł w szał. Groził śmiercią, chciał ugryźć ratownika

46-latek wszczął awanturę w domu i miał stosować przemoc wobec najbliższych. Kiedy na miejsce przyjechali ratownicy, agresję skierował również przeciwko nim. Sąd zdecydował o areszcie.

Policjanci z Boguchwały dostali zgłoszenie o awanturze domowej. Na miejscu ustalili, że 46-latek miał stosować wobec najbliższych przemoc psychiczną i fizyczną oraz grozić im pozbawieniem życia. Jedna z osób potrzebowała pomocy medycznej.

Kiedy na miejsce przyjechał zespół ratownictwa medycznego, agresywny mężczyzna miał skierować swoją uwagę na ratowników. Jednemu z nich groził śmiercią, a drugiego próbował ugryźć. Policjanci zatrzymali 46-latka i przewieźli go do policyjnej izby zatrzymań.

Policjanci przedstawili mężczyźnie trzy zarzuty. Chodzi m.in. o znęcanie się nad bliskimi, spowodowanie obrażeń, groźby oraz naruszenie nietykalności funkcjonariusza.

Prokuratura uznała, że pozostawanie podejrzanego na wolności mogłoby stwarzać ryzyko ponownego popełnienia podobnych czynów. Wniosek o areszt poparł Sąd Rejonowy w Rzeszowie. 46-latek został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Więcej wideo
27-latek nie miał szans na S1. Z impetem uderzył w naczepę27-latek nie miał szans na S1. Z impetem uderzył w naczepę
Jeździsz rowerem? Miej te rzeczy, bo możesz dostać 500 zł mandatuJeździsz rowerem? Miej te rzeczy, bo możesz dostać 500 zł mandatu
Pijana, z sądowym zakazem i bez koła. 34-latka staranowała auto na S17Pijana, z sądowym zakazem i bez koła. 34-latka staranowała auto na S17
Usłyszeli huk. Zaczęli uciekać. Przerażające nagranie z KijowaUsłyszeli huk. Zaczęli uciekać. Przerażające nagranie z Kijowa
Andrzej Dziamski zaginął w 2001 r. Prokurator mówi o przełomieAndrzej Dziamski zaginął w 2001 r. Prokurator mówi o przełomie
13-latek uciekał przed policją elektrycznym motocyklem. Usłyszał zarzuty13-latek uciekał przed policją elektrycznym motocyklem. Usłyszał zarzuty
"No i cóż, mecenasie?". Prawnik Sebastiana M. opuścił salę. Niespotykana sytuacja"No i cóż, mecenasie?". Prawnik Sebastiana M. opuścił salę. Niespotykana sytuacja
Wybrane dla Ciebie