Przez lata utrwalił się mit, że podczas Powstania Warszawskiego zawarto około 300 małżeństw. Liczba robi wrażenie, ale zachowane metryki parafialne wskazują, że ślubów było znacznie mniej.
Ewa Berbecka przejrzała księgi warszawskich parafii i w 2012 r. udokumentowała 48 ceremonii. Dziesięć lat później Marcelina Koprowska doliczyła się 52, choć zaznaczyła, że część ślubów zapisanych pod datą 1 sierpnia mogła odbyć się jeszcze przed rozpoczęciem walk.
Różnica między 300 a nieco ponad 50 ceremoniami jest zbyt duża, by ją pominąć. Wyższa liczba prawdopodobnie przyjęła się po wojnie, ponieważ dobrze pasowała do opowieści o mieście, które nawet w czasie walk nie rezygnowało z małżeństw.
Najwięcej par pobłogosławiono w parafii Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim. Małżeństwa zawierali przede wszystkim żołnierze i sanitariuszki służący w tych samych oddziałach. Wojenne warunki sprawiały, że formalności trzeba było ograniczyć do niezbędnego minimum.
Kapelani udzielali ślubów pomiędzy kolejnymi pogrzebami. Tego samego dnia błogosławili nowożeńców, a po chwili żegnali poległych żołnierzy.
Rozkaz Antoniego Chruściela "Montera"
Antoni Chruściel "Monter" uregulował powstańcze śluby w rozkazie nr 19 z 18 sierpnia 1944 r. Kapelani mieli przed udzieleniem sakramentu porozumieć się z szefem duszpasterstwa Komendy Okręgu. Dowództwo zażądało również dokładnych informacji o małżeństwach zawartych wcześniej.
Rzeczywistość szybko wymusiła uproszczenie tych procedur. Brak dokumentów, ostrzał i przemieszczanie oddziałów sprawiały, że zapowiedzi odczytywano raz, a sam obrzęd trwał czasem zaledwie kilka minut. Księża podejmowali wówczas decyzje na własną odpowiedzialność.
Powstańcze obrączki
Złote obrączki były w oblężonym mieście niemal nieosiągalne, dlatego pary korzystały z przedmiotów znalezionych ad hoc. Na palce trafiały zawleczki, nakrętki, miedziany drut, kółka od firanek, a nawet elementy łożysk karabinów maszynowych. Mamy odnotowane przypadki, iż niekiedy pobierano się nawet bez obrączek.
Jeden z najsłynniejszych powstańczych ślubów odbył się 13 sierpnia w piwnicy przy ulicy Moniuszki. Ranny podczas walk o Pocztę Główną Bolesław Biega "Pałąk" poślubił tam sanitariuszkę Alicję Treutler "Jarmuż". Pan młody stanął przed kapelanem z ręką na temblaku, a panna młoda trzymała gladiolusy.
Zamiast złotych krążków młodzi nałożyli sobie na palce mosiężne kółka od zasłon. Ceremonię sfotografował Eugeniusz Lokajski "Brok", a jej filmowy zapis pokazano jeszcze podczas powstania w kinie Palladium. Biegowie przeżyli razem 75 lat.
Śluby podczas niemieckich nalotów
Siedemnastoletnia Beata Branicka "Atka" chciała poślubić ciężko rannego Leszka Rybińskiego "Pata". Gabinet jej ojca zamieniono w kaplicę, biały fartuch chirurgiczny zastąpił suknię, a wianek z biało-czerwonych pelargonii posłużył za welon. Ceremonia odbyła się 3 września podczas niemieckiego nalotu.
Za nowożeńcami stanęli ranni żołnierze, część w bandażach i o kulach. Cztery dni później Jan Nowak-Jeziorański poślubił łączniczkę Jadwigę Wolską "Gretę" w zrujnowanej kaplicy przy ulicy Wilczej. Obrzęd trwał siedem minut, a po jego zakończeniu rozległ się ryk pocisku wystrzelonego z niemieckiej wyrzutni nazywanej przez powstańców "krową".
Kapelan początkowo nie chciał udzielić tego ślubu, ponieważ przez cały dzień odprawiał pogrzeby. Zgodził się jednak przyjść do kaplicy. "Greta" zdobyła dwie miedziane obrączki za puszkę konserw, a Nowak-Jeziorański znalazł dla niej kwiaty na jednym z balkonów.
Powstańcze wesela i prezenty
Weselne menu zależało od zapasów, które zachowały się w piwnicach. Podawano pasztety, sardynki i biszkopty. Na innym natomiast przyjęciu pojawiły się suchary, kiełbasa, kompot oraz kanapki przygotowane z ostatnich pomidorów.
Irena Kowalska "Irka" i Jan Wuttke "Czarny Jaś" częstowali gości befsztykami z koniny, konserwami i niewielką ilością prawdziwej kawy. Wśród prezentów znalazły się mydło, skarpety oraz paczka nabojów. Inne pary otrzymywały kilka śledzi albo gumę do żucia ze zrzutów.
Nie każdemu udało się urządzić przyjęcie. Czasem kilkanaście osób dzieliło jednego pomidora, a jedna z par zjadła po ślubie tylko dwie kromki chleba ze słoniną. Część małżeństw przetrwała dziesięciolecia, inne skończyły się natomiast wraz ze śmiercią jednego lub obojga nowożeńców jeszcze podczas powstania.
Bibliografia
- Koper S., Miłość w Powstaniu Warszawskim, Warszawa 2013.
- Kowalik T., Słowiński P., Powstanie Warszawskiego w 100 przedmiotach, Warszawa 2024.