Śmierć 8-letniego Oskara. Rodzice czekali 4,5 roku na opinię. "Chcemy walczyć"
Rodzina 8-letniego Oskara walczy o wyjaśnienie okoliczności jego śmierci po zapaleniu opon mózgowych. Jak podaje program "TVN Uwaga", kluczowa opinia biegłych powstawała latami.
Najważniejsze informacje
- Rodzice 8-latka czekali 4,5 roku na opinię biegłych w sprawie leczenia w szpitalu.
- Pierwsza ekspertyza wskazała błędy diagnostyczne dwóch lekarek; usłyszały zarzuty.
- Nowa opinia potwierdziła nieprawidłowości, ale nie przesądziła wpływu na zgon.
8-letni Oskar był zdrowym i bardzo aktywnym chłopcem. Kochał sport, szczególnie piłkę nożną. Jak informuje "TVN Uwaga", grał w klubie Włókniarz Białystok i osiągał pierwsze sukcesy – zdobywał medale, puchary i wyróżnienia.
Jego mama, pani Anna, pracowała jako pośrednik w obrocie nieruchomościami, a ojciec, pan Jacek, był strażakiem. Oskar był ich jedynym synem. Miał też rodzeństwo, ale to właśnie on był jedynym chłopcem w rodzinie.
Rodzice do dziś pamiętają jego słowa: "Tato, chodź pogramy". Niestety były to już ostatnie chwile życia chłopca. Oskar zmarł po ciężkiej chorobie – zapaleniu opon mózgowych. Od jego śmierci minęło już 4,5 roku, a rodzice wciąż nie mają odpowiedzi, czy leczenie było właściwe i czy można było go uratować.
Ogromna akcja policji. Zatrzymania gangu w różnych częściach Polski
Jedyną informacją, którą dostaliśmy, było to, że jest to wirusowe zapalenie opon mózgowych i że leczenie potrwa około dwóch tygodni. Oskar dostawał leki przeciwgorączkowe, przeciwbólowe, kroplówki. Było widać, że jest osłabiony - opowiada pani Anna.
Jak podkreśla jego mama, nie da się zapomnieć tego widoku ani poczucia bezradności, kiedy nie można było pomóc dziecku. Oskar mówił, że widzi czarne plamy i bardzo cierpiał.
Rodzice Oskara podkreślają również, że informację o jego śmierci usłyszeli na korytarzu od lekarza. Uważają, że taki sposób przekazania tak tragicznej wiadomości nie powinien mieć miejsca i że rodzice w takiej chwili powinni otrzymać wsparcie oraz spokojne, godne warunki rozmowy.
Prokuratura rozpoczęła śledztwo i uzyskała pierwszą opinię biegłych, która – według adwokata rodziny Macieja Głębickiego – stała się podstawą do postawienia zarzutów dwóm lekarkom.
Z opinii ekspertów wynika, że doszło do oczywistego błędu diagnostycznego oraz braku odpowiedniego nadzoru nad leczeniem pacjenta. Biegli zwrócili uwagę na nieprawidłowe decyzje medyczne.
Matka Oskara wskazywała w dokumentacji na podwyższony poziom leukocytozy (WBC 1428), który mógł sugerować etiologię bakteryjną, czyli zakażenie bakteryjne wymagające właściwego leczenia.
Rodzice relacjonowali, że nigdy nie spotkali się z lekarkami, by omówić przebieg hospitalizacji. Po postawieniu zarzutów obrona wnioskowała o kolejną opinię. Prokuratura się na to zgodziła, a postępowanie zawieszono. Mimo przewidzianych ośmiu miesięcy na ekspertyzę, na wynik czekano blisko dwa lata. Według materiału "TVN Uwaga" interwencje Ministerstwa Sprawiedliwości i kary dla biegłych nie przyspieszyły prac.
Mija 4,5 roku od śmierci Oskara, a my tak naprawdę jesteśmy nigdzie. Jesteśmy dalej w zawieszeniu śledztwa i nic się nie dzieje - nie może się pogodzić pani Anna.
Nowa opinia po latach. Instytut tłumaczy opóźnienie
Po pytaniach dziennikarzy rodzice dowiedzieli się w instytucie ekspertyz medycznych, że opinia biegłych jest już na finiszu. Tydzień później dokument trafił do prokuratury. Eksperci potwierdzili błędy w diagnostyce, które były przypisywane lekarkom prowadzącym leczenie.
Jednocześnie biegli zaznaczyli, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy te błędy miały bezpośredni wpływ na śmierć Oskara. Oznacza to, że związek między działaniami lekarek a zgonem nie został w pełni potwierdzony.
Dyrektorka Instytutu Ekspertyz Medycznych w Łodzi, dr n. med. Agnieszka Machlańska, w rozmowie z redakcją wyjaśniała przyczyny zwłoki.
Instytut nie uważa, żeby opóźnienia były w jakikolwiek sposób akceptowalne, zwłaszcza w takich sprawach - powiedziała. - Jeżeli chodzi o tę opinię, napotkaliśmy na szereg trudności niezależnych od nas. W sposób nagły zakończyła pracę u nas biegła medyk sądowa... Biegły hematolog dziecięcy miał bardzo poważne problemy zdrowotne - dodała.
Rodzice Oskara podkreślają, że bez pełnego wyjaśnienia sprawy nie są w stanie spokojnie przeżyć żałobę. W programie "TVN Uwaga" mówili, że chcą poznać prawdę, dlaczego mimo wyników badań lekarze wskazywali na wirusowe zapalenie opon mózgowych.
Rodzina oczekuje jasnej odpowiedzi, co było powodem takiej diagnozy i dlaczego nie uwzględniono innych możliwych przyczyn choroby.
Chcemy walczyć do końca, zrobić to dla Oskara i przede wszystkim dla siebie - zaznaczyła mama chłopca. W ich ocenie przewlekłość procedur przedłuża traumę i oddala moment zamknięcia tej historii.
Nowa opinia biegłych została już przekazana do prokuratury. Dokument potwierdza błędy diagnostyczne, ale jednocześnie zaznacza, że nie ma pewności co do związku przyczynowego ze zgonem.
Oznacza to, że eksperci widzą nieprawidłowości w leczeniu, ale nie wskazują jednoznacznie, czy miały one wpływ na śmierć pacjenta. Ta opinia otwiera drogę do dalszych decyzji procesowych w sprawie.
W naszych realiach niestety biegli dyktują warunki i mówią: "My możemy przyjąć tę sprawę do opiniowania, ale to potrwa pół roku, rok". Prokuratorzy, sądy karne i cywilne zgadzają się na to, bo nie mają innego wyjścia - mówi Jolanta Budzowska, radczyni prawna zajmująca się sprawami błędów medycznych.