Arnold Schwarzenegger, były gubernator Kalifornii, wyraził swoje zaniepokojenie stanem demokracji w USA po zamachu na Charlie'ego Kirka.
Podczas wystąpienia na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, Schwarzenegger podkreślił, że Ameryka może stać się miejscem bez demokracji, jeśli podziały między Demokratami a Republikanami będą się pogłębiać.
Musimy być bardzo ostrożni, aby nie zbliżyć się do krawędzi. Bo kiedy spadniemy, tam na dole nie ma demokracji - mówił Schwarzenegger, cytowany przez "Daily Mail". Podkreślił, że to ludzie mają moc, by odwrócić ten trend, zachęcając do aktywnego udziału w wyborach.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOWodny labirynt w polskim mieście. Świnoujście z lotu ptaka
Polityczne napięcia w USA
Po zamachu na Kirka, prezydent Donald Trump i jego sojusznicy nasilili krytykę wobec tzw. "skrajnej lewicy", obwiniając ją za przemoc polityczną w kraju. Ponadto Trump oskarżył lewicę o "okrutne i politycznie przebiegłe" działania, które jego zdaniem szkodzą krajowi.
Zamachowiec, 22-letni Tyler Robinson, został oskarżony o morderstwo z premedytacją. FBI twierdzi, że Robinson miał lewicowe poglądy i mógł zostać zradykalizowany w internecie. Gubernator Utah, Spencer Cox, potwierdził, że Robinson w ostatnich latach przesunął się politycznie na lewo.
W odpowiedzi na zamach, Trump zapowiedział możliwość uznania grupy Antifa za organizację terrorystyczną, jeśli uzyska poparcie swojego gabinetu i Departamentu Sprawiedliwości.
Schwarzenegger również zabrał głos w sprawie propozycji zmiany okręgów wyborczych w Kalifornii, które jego zdaniem mogą osłabić zasady demokratyczne. Skrytykował inicjatywę wspieraną przez gubernatora Gavina Newsoma, która miałaby na celu zwiększenie liczby miejsc dla Demokratów w Izbie Reprezentantów.
To szaleństwo, że musimy walczyć z Trumpem, stając się jak on. Dwa błędy nie czynią dobra - powiedział Schwarzenegger, podkreślając, że propozycja ta zastąpiłaby mapy okręgów opracowane przez niezależną komisję.