Nagranie opublikowane przez profil @tatry_official na Instagramie błyskawicznie przyciągnęło uwagę tysięcy użytkowników. Na wideo widać grupę turystów pokonujących eksponowaną drogę typu via ferrata – trasę wyposażoną w stalową linę asekuracyjną, prowadzącą po stromej, skalistej grani.
Mężczyzna uwieczniony na pierwszym planie na pierwszy rzut oka wyglądał na w pełni przygotowanego: miał na sobie kask wspinaczkowy, profesjonalną uprzęż z wpiętą lonżą asekuracyjną oraz dopasowany odzieżowo strój.
Prawdziwe zaskoczenie wywołuje jednak widok jego stóp. Umieszczone w kadrze ujęcie ujawnia, że turysta wspina się po skale w... białych piankowych klapkach.
WIDEOTatry pełne turystów. Długie kolejki na Rysach
Tymczasem na Słowacji... Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. Obuwie na ostatnim - czytamy w opisie nagrania.
Internauci nie kryją rozbawienia. W sekcji komentarzy pod nagraniem wybuchła lawina reakcji. Internauci z dystansem i humorem odnieśli się do nietypowego doboru górskiego ekwipunku:
"Edycja Crocs Everest", "Wygoda połączona z bezpieczeństwem" - ironizują internauci.
Mimo że sytuacja dla wielu wygląda zabawnie, doświadczeni turyści i ratownicy górscy zwracają uwagę na poważny problem, jakim jest brak wyobraźni na szlaku. Ratownicy wskazują, że nieodpowiednie buty to jedna z częstszych przyczyn wypadków i interwencji służb.
Cienka, gładka podeszwa nie zapewnia przyczepności na śliskich lub ruchomych kamieniach. Brak usztywnienia kostki przy każdym złym stąpnięciu grozi bolesnym skręceniem, zwichnięciem lub groźnym upadkiem.
Niewłaściwe obuwie może być przyczyną wypadków - skręcenia kostki, poślizgnięcia itp. Dobierajmy sprzęt do naszych potrzeb i odpowiednio do terenu, w którym będziemy się poruszać (...) Tatry odwiedza ponad 5 milionów turystów rocznie. Statystycznie w tak dużej grupie ludzi zdarzą się takie spektakularne przykłady jak szpilki czy japonki w miejscach wymagających butów trekkingowych - podkreśla w rozmowie z o2.pl Piotr Bernacki, przewodnik tatrzański i prezes Koła Przewodników Tatrzańskich im. Klimka Bachledy.