Staranował policjanta w Słupsku. Prawomocny wyrok sądu
Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy zaskarżone przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku postanowienie sądu I instancji w sprawie umorzenia postępowania karnego wobec Gerarda B., podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku – informuje prokuratura, cytowana przez PAP.
Najważniejsze informacje
- Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał umorzenie i środek zabezpieczający wobec Gerarda B.
- Sąd uznał wypadek ze skutkiem śmiertelnym, a nie zabójstwo z zamiarem ewentualnym.
- Mężczyzna trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego i ma zakaz prowadzenia pojazdów.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku oddalił zażalenie Prokuratury Okręgowej w Słupsku na decyzję sądu I instancji o umorzeniu postępowania karnego wobec Gerarda B. oraz o jego umieszczeniu w zakładzie psychiatrycznym. Jak podała prokuratura w komunikacie, postanowienie jest prawomocne. Decyzja dotyczy głośnej sprawy śmiertelnego wypadku w Słupsku z czerwca 2024 r.
Sąd potwierdził, że Gerard B. dopuścił się zarzucanych mu czynów, ale kluczowemu zdarzeniu nadał charakter wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Nie podzielił stanowiska prokuratury, która w zarzucie wskazywała zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Jednocześnie nie zakwestionowano kwalifikacji dot. sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz publicznego prezentowania w internecie nagrań nawołujących do nienawiści.
Wsiadł za kółko mimo sądowych zakazów. Dostał natychmiastowy wyrok
Sąd umorzył sprawę ze względu na niepoczytalność podejrzanego, co potwierdziła opinia biegłych psychiatrów. Orzeczono umieszczenie Gerarda B. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym jako środek zabezpieczający, a także wprowadzono zakaz prowadzenia wszystkich pojazdów mechanicznych. To oznacza, że nie trafi do więzienia, lecz trafi pod nadzór psychiatryczny.
Przebieg zdarzenia w Słupsku
Do zderzenia doszło 23 czerwca 2024 r. w Słupsku. Mercedes prowadzony przez Gerarda B. przejeżdżał na czerwonym świetle, przekraczał prędkość i wjeżdżał na przeciwny pas. Na skrzyżowaniu ulic Garncarskiej i Wiejskiej kierowca uderzył w prawidłowo jadący motocykl prowadzony przez 49-letniego podinsp. Rafała Fortuńskiego ze Szkoły Policji w Słupsku. Według ustaleń śledztwa, na skrzyżowanie wjechał z prędkością między 152 a 156 km/h, a w chwili uderzenia miał 107 km/h. Policjant zmarł trzy dni później w szpitalu.
Od wypadku do zarzutów
Początkowo sprawę prowadzono jako wypadek ze skutkiem śmiertelnym. W lipcu 2024 r. przejęła ją prokuratura okręgowa, a w lutym 2025 r. przedstawiła Gerardowi B. zarzuty zabójstwa z zamiarem ewentualnym i sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy. Za narzędzie zbrodni uznano samochód, a za pokrzywdzonych – oprócz zmarłego policjanta – także pasażerów autobusu linii 16 i innych kierowców obecnych w ruchu. Mężczyzna nie przyznał się do zabójstwa i odmówił składania wyjaśnień.
Decyzja Sądu Apelacyjnego zamyka etap sporu o kwalifikację prawną głównego czynu. Sprawa przechodzi w fazę wykonywania środka zabezpieczającego i kontroli przestrzegania zakazu prowadzenia pojazdów. Jak podano w komunikacie prokuratury, postanowienie jest prawomocne i wiążące dla stron.