W czasie II wojny światowej amerykańskie wojsko pracowało nad bronią, która brzmi jak pomysł rodem z filmu. Jej "amunicją" miały być… żywe nietoperze. Pomysł pojawił się w 1942 r. Jego autorem był dentysta Little Adams, który po wizycie w jaskiniach w Nowym Meksyku wpadł na niezwykłą koncepcję.
Uznał, że nietoperze można wykorzystać w zupełnie nietypowy sposób przeciwko Japonii. Dlaczego akurat te zwierzęta? Wiele japońskich budynków było wówczas wykonanych z drewna i papieru, a nietoperze miały trafiać w miejsca, do których trudno było dotrzeć zwykłym ładunkom. Prezydent Franklin D. Roosevelt uznał, że pomysł warto sprawdzić.
Rozpoczęto więc prace nad specjalnym pojemnikiem, który miał przenosić setki, a nawet ponad tysiąc nietoperzy. Zwierzęta wyposażano w niewielkie ładunki zapalające i wypuszczano po zrzuceniu pojemnika z samolotu.
I wtedy podczas testów wydarzyło się coś, czego wojskowi zdecydowanie nie planowali. Nietoperze wydostały się spod kontroli. Skutki eksperymentu okazały się dla wojska bardzo kłopotliwe. Projekt jednak rozwijano dalej, a jego kryptonim brzmiał "X-Ray".
Dlaczego ostatecznie z niego zrezygnowano? Czy niezwykła broń rzeczywiście mogła okazać się skuteczna? I co dokładnie wydarzyło się podczas feralnego testu? Zobaczcie wideo.