Zatrzymania przeprowadzono w połowie sierpnia w okolicy Bydgoszczy. Policja wskazuje dla TVN24, że to kolejny etap postępowania, w którym badane są zarówno obrót opioidami, jak i seria tajemniczych zgonów kobiet na terenie Krakowa.
Zgony młodych kobiet w Krakowie. Kolejne dwie osoby zatrzymane. "Mała apteka"
Tym razem w ręce policji wpadli 37-latka i 40-latek. Z ustaleń śledczych wynika, że para miała gromadzić leki opioidowe oraz psychotropowe na receptę i funkcjonować w sposób przypominający punkt wydawania farmaceutyków. Funkcjonariusze podali, że w ich miejscu zamieszkania działała "mała apteka".
- Z policyjnych ustaleń wynikało, że kobieta miała przekazać lekarzowi za wystawiane recepty 200 tysięcy złotych. Można powiedzieć, że w domu te osoby posiadały małą aptekę. Te leki były sprzedawane, rozprowadzane na sztuki bądź blistry. Trafiały one do osób w kryzysie emocjonalnym - powiedziała TVN24 asp. Anna Zbroja-Zagórska z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Szajka z Krakowa wprowadzała na rynek opioidy i leki psychotropowe
Jednym z członków grupy przestępczej był 58-letni anestezjolog z Dolnego Śląska. Lekarz, na zlecenie wspomnianej wyżej 37-letniej kobiety, za pieniądze masowo wystawiał recepty na leki psychotropowe (przeznaczone do nielegalnej sprzedaży). W prokuraturze stwierdził, że "ratował ludzi, którzy wymagali pomocy".
- Ilości tych wypisywanych recept były tak ogromne, że lekarz wybierał poszczególne numery PESEL i wypisywał [recepty - red.] na przypadkowe osoby, tak, aby te leki mogły być nadal sprzedawane. W domach osób, które były zatrzymywane, a zatrzymaliśmy do tej sprawy już 17 osób, można powiedzieć, że były składowiska magazyny leków opioidowych - mówiła TVN24 asp. Zbroja-Zagórska.
Zdaniem śledczych szajka odpowiada za śmierć co najmniej czterech młodych kobiet na terenie Krakowa. Niektóre z nich nie miały ukończonych 18 lat. Póki co zatrzymano 17 osób. 10 osób przebywa w areszcie.