Tak ma wyglądać werbunek migrantów do rosyjskiej armii. Kontrowersyjne metody
W Rosji pojawiają się doniesienia o nielegalnych metodach werbowania migrantów do walki przeciwko Ukrainie. Radio Swoboda informuje o prowokacjach z podrzucaniem narkotyków i porwaniach z kolonii karnych.
Wobec migrantów zarobkowych z Azji Środkowej stosowane są w Rosji kontrowersyjne praktyki, mające na celu wymuszenie ich udziału w atakach w Ukrainie. Jak podaje Radio Swoboda, jednym z działań rosyjskich służb jest podrzucanie narkotyków, co często prowadzi do skazywania nieświadomych osób za posiadanie zabronionych substancji. Migranci, trafiając do więzień, są następnie zachęcani do wyjazdu na front w zamian za wolność.
Prowokacje i presja wobec migrantów
Wśród ofiar tych przymusowych praktyk znalazł się 21-letni Szachboz Tatbijew z Uzbekistanu. Został on skazany na podstawie artykułu 228 rosyjskiego prawa karnego, który dotyczy narkotyków. Z danych za 2024 r. wynika, że skazań z tego artykułu doświadczyło około tysiąca cudzoziemców, głównie z krajów postradzieckich.
Przykładem wykorzystania takich metod jest historia młodego Uzbeka, który znalazł pracę w Moskwie jako kurier. Jego matka relacjonowała, że w lipcu 2025 r. został zatrzymany z powodu znalezienia w torbie 65 gramów proszku, o którego istnieniu nie wiedział. "To była prowokacja" – podkreśla matka mężczyzny, zaznaczając, że jej syn został skazany na sześć i pół roku.
Drastyczne środki wymuszenia
Jak wynika z relacji obrońcy praw człowieka Walentyny Czupik, w latach 2022–2023 stosowano wobec więźniów różne formy przemocy, aby zmusić ich do podpisania kontraktów z armią. Często zdarzało się, że więźniowie, zwłaszcza o niesłowiańskim wyglądzie, byli wysyłani na front bez ich zgody, a żołd, który im obiecywano, nie był wypłacany.
Innym sposobem, którego używają władze, jest podsuwanie "umów o pracę", które w rzeczywistości są umowami zobowiązującymi do udziału w działaniach wojennych. Radio Swoboda opisuje przypadek 23-letniego Uzbeka, który padł ofiarą tego oszustwa. Dzięki interwencji władz Uzbekistanu udało mu się wrócić do ojczyzny, choć czeka go teraz postępowanie prawne.
Obrońcy praw człowieka zaznaczają, że opisane przypadki to część szerszego problemu systemowego, w którego centrum stoją presja i brak ochrony prawnej migrantów. Ukraiński projekt "Chcę żyć" informował w 2025 r., że w rosyjskiej armii walczą tysiące migrantów z Azji Środkowej, głównie z Uzbekistanu.