Najważniejsze informacje
- Kerry Nwachukwu ma zakazy podróży w Zjednoczonych Emiratach Arabskich do czasu spłaty zobowiązań wobec dwóch właścicieli mieszkań.
- Została zatrzymana 22 kwietnia w centrum handlowym i po dwóch tygodniach w komisariacie trafiła do więzienia
- Rodzina uruchomiła zbiórkę na koszty życia i spłatę rat, ale kobieta podkreśla, że korzystanie z GoFundMe w Dubaju może mieć konsekwencje prawne.
Problemy Kerry Nwachukwu zaczęły się po przeprowadzce do Dubaju w sierpniu 2022 r. Jak informuje metro.co.uk, 44-latka wyjechała tam razem z 25-letnim synem Johnem, aby założyć własną agencję marketingową.
Wcześniej pracowała jako dyrektorka marketingu w Sotheby's, jednak z czasem jej sytuacja finansowa zaczęła się pogarszać. Jak podają brytyjskie media, część klientów nie zapłaciła za wykonane usługi, co doprowadziło do narastających problemów.
Z czasem sprawa trafiła do Rental Dispute Centre, czyli instytucji zajmującej się sporami między najemcami i właścicielami nieruchomości. Wobec kobiety wszczęto dwa postępowania dotyczące zaległego czynszu. Łączna kwota długu wobec dwóch wynajmujących wyniosła około 19 tys. funtów. W efekcie nałożono na nią zakaz wyjazdu z Dubaju, który będzie obowiązywał do czasu spłaty zobowiązań.
WIDEOJechał na "czołówkę" z policją. Pirat drogowy się doigrał
Problemy odbiły się także na prowadzonej przez nią firmie. Z powodu trwających postępowań Kerry Nwachukwu od stycznia nie mogła odnowić licencji na prowadzenie działalności w ZEA, co ograniczyło jej możliwość zarabiania. Według doniesień mediów na pogorszenie sytuacji finansowej kobiety wpłynęła również wojna na Bliskim Wschodzie, która utrudniła prowadzenie biznesu.
Zatrzymanie w centrum handlowym
Przełom nastąpił 22 kwietnia. Jak opisują brytyjskie media, Kerry Nwachukwu nie wiedziała, że wcześniej wydano wobec niej nakaz aresztowania. Kobieta została zatrzymana w jednym z centrów handlowych w Dubaju, gdy wracała ze spotkania z urzędnikiem zajmującym się sprawami najmu. Najpierw trafiła na komisariat Bur Dubai, gdzie spędziła dwa tygodnie, a następnie została przewieziona do więzienia Al Awir Central Jail.
W rozmowach z brytyjskimi mediami Kerry Nwachukwu opowiadała o warunkach panujących w więzieniu Al Awir Central Jail. Wspominała, że na początku pobytu nie miała nawet materaca do spania, a wśród osadzonych panowała napięta atmosfera.
W połowie maja Kerry Nwachukwu wpłaciła 3 tys. funtów, dzięki czemu opuściła więzienie i została objęta 15-miesięcznym planem spłaty zadłużenia. Jak opisują brytyjskie media, trzy tygodnie później ten sam sędzia zmienił jednak decyzję. Kobieta dostała zaledwie 15 dni na uregulowanie długu, a wyznaczony termin już minął. 44-latka obawia się, że w każdej chwili może zostać ponownie zatrzymana.
Jej prawnik przekazał, że wpłata kolejnych 4 tys. funtów może przekonać sąd do uchylenia obowiązującego nakazu aresztowania, choć nie daje to gwarancji powodzenia. W międzyczasie rodzina i przyjaciele uruchomili zbiórkę w serwisie GoFundMe, aby pomóc kobiecie pokryć koszty życia i spłacić zobowiązania. Sama Kerry Nwachukwu zwraca jednak uwagę, że platforma nie jest oficjalnie autoryzowana w Dubaju, co – jak podkreśla – może wiązać się z dodatkowymi problemami prawnymi.
44-latka nie ukrywa, że chce jak najszybciej wrócić do Wielkiej Brytanii. Jak podają media, większość jej rzeczy znajduje się w magazynie, a ona sama planuje wyjechać jedynie z dwiema walizkami. Przed zatrzymaniem pracowała nad książką o budowaniu własnego biznesu. Teraz zapowiada, że zamierza opisać w niej przede wszystkim swoje doświadczenia związane z aresztowaniem i pobytem w dubajskim więzieniu.