Tragedia w Skawinie. Nie żyją 4 osoby. Śledczy ujawnili nowy fakt o Mateuszu G. 

Tragedia w Skawinie wciąż budzi wiele pytań. Nowe ustalenia śledczych rzucają światło na stan Mateusza G. Jak podaje "Fakt", mężczyzna, któremu prokuratura przypisuje zabójstwo żony, córki i teściowej, nie leczył się wcześniej psychiatrycznie. Śledczy nadal czekają jednak na wyniki toksykologii.

.Tragedia w Skawinie. Śledczy ujawnili nowy fakt o Mateuszu G.
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne, Facebook, PAP
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Opinie biegłych po sekcjach zwłok potwierdzają dotychczasowy przebieg zdarzeń w mieszkaniu w Skawinie.
  • Prokuratura informuje, że dokumentacja z NFZ nie wskazuje, by Mateusz G. wcześniej leczył się psychiatrycznie.
  • Śledczy nadal czekają na wyniki badań toksykologicznych i nie mają odpowiedzi na pytanie o motyw.

Tragedia w Skawinie wciąż pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych spraw ostatnich miesięcy. 3 lipca w mieszkaniu przy ul. Niepodległości znaleziono ciała czterech osób: 59-letniej Zofii P., jej 27-letniej córki Gabrieli, 8-dniowej Luizy oraz 35-letniego Mateusza G. Od początku śledczy przyjmowali, że to mężczyzna zabił swoich bliskich, a następnie odebrał sobie życie. Teraz do prokuratury trafiły szczegółowe opinie biegłych po sekcjach zwłok.

Jak przekazał "Faktowi" prokurator Tomasz Waszczuk, opinie po sekcjach zwłok potwierdzają dotychczasowe ustalenia śledczych.

Posekcyjne, szczegółowe opinie biegłych potwierdzają wersję, którą przedstawialiśmy wcześniej. Możemy powiedzieć, iż sprawcą tej zbrodni był Mateusz G. - powiedział prokurator Tomasz Waszczuk w rozmowie z "Faktem".

WIDEO
19-latek trafił do aresztu. Grozi mu dożywocie


Podobne obrażenia stwierdzono u Gabrieli G., u której znaleziono również rany cięte. Rany tego rodzaju ujawniono także u 8-dniowej Luizy oraz Mateusza G.


Wcześniejsze badania wykazały, że Zofia P. miała rozległe obrażenia głowy. Śledczy ustalili ponadto, że obrażenia głowy u starszej kobiety najprawdopodobniej doprowadziły do jej śmierci. U Gabrieli G. znaleziono natomiast także obrażenia mogące wskazywać na próbę obrony przed napastnikiem

Wcześniejsze informacje śledczych mówiły o rozległych obrażeniach głowy u teściowej i jej córki; u młodszej kobiety stwierdzono także rany cięte. Podobne obrażenia miały zostać ujawnione również u noworodka i u Mateusza G. Nieoficjalnie wskazywano, że pierwszą ofiarą mogła być Zofia P., a Gabriela G. miała próbować się bronić.

Śledczy ujawnili nowy fakt o Mateuszu G.

Nowy wątek dotyczy historii medycznej Mateusza G. Prokuratura przeanalizowała dokumentację z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Uzyskaliśmy pełną dokumentację z NFZ. Nie ma tam żadnych śladów wskazujących na to, by Mateusz G. leczył się wcześniej psychiatrycznie - dodał prok. Waszczuk w rozmowie z "Faktem".

W śledztwie wciąż brakuje odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do zbrodni. Prokuratura nie informuje o znalezieniu listu pożegnalnego, a śledczy nadal czekają na wyniki badań toksykologicznych, które mają wykazać, czy Mateusz G. był pod wpływem alkoholu lub innych środków w chwili tragedii.

Śledczy planują kolejne przesłuchania osób, które znały Mateusza G., w tym jego współpracowników i znajomych. Analizowane są także zabezpieczone komputery i inne nośniki elektroniczne.

Rodzina nie figurowała w policyjnych kartotekach, nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty, a pod tym adresem w ostatnich latach nie notowano zgłoszeń dotyczących przemocy domowej ani innych interwencji.

Wybrane dla Ciebie