Tragedia w Skawinie. Mówią o Mateuszu G. "Tak bardzo cieszył się"

W mieszkaniu w Skawinie (woj. małopolskie) znaleziono ciała młodego małżeństwa, ich 8-dniowego dziecka oraz starszej kobiety. - Nie wierzę, by Mateusz mógł skrzywdzić swoich bliskich - mówi tymczasem w rozmowie z "Faktem" znajomy mężczyzny. Prokuratura wie już, jak doszło do zbrodni.

Tragedia w Skawinie. Mówią o Mateuszu G.Tragedia w Skawinie. Mówią o Mateuszu G.
Źródło zdjęć: © PAP
Mateusz Domański

Gabriela i Mateusz - jak informuje "Fakt" - przed rokiem przeprowadzili się do mieszkania na drugim piętrze bloku przy ul. Niepodległości w Skawinie. Kupili je, a następnie wyremontowali. Nieco później na świecie przywitali dziecko.

Znajomy Mateusza G. w rozmowie z dziennikiem ujawnił, że kiedy jego ukochana zaszła w ciążę, "bardzo to przeżywał".

Tak bardzo cieszył się z tego dzieciątka, że zostanie tatą. Szykowali się do tych narodzin oboje. Nie mogę uwierzyć, że stało się coś takiego, nie wierzę, by Mateusz mógł skrzywdzić swoich bliskich - zaznaczył.

Wyznał poza tym, że G. był przy żonie w czasie porodu. Początkowo kobieta miała rodzić siłami natury, jednak ostatecznie nastąpiło cesarskie cięcie. Później Gabriela była osłabiona i wymagała wsparcia. Właśnie dlatego u małżeństwa zamieszkała matka żony Mateusza.

Pracował w Kauflandzie. "Po prostu dobry człowiek"

"Fakt" ustalił również, że Mateusz G. od pięciu lat był pracownikiem marketu Kaufland, gdzie m.in. rozładowywał towar i układał go na półkach.

Wszyscy jesteśmy zszokowani. Mateusz to był po prostu dobry człowiek, zawsze uśmiechnięty, pomocny. Nigdy nie był agresywny. Nie możemy uwierzyć, że on mógł skrzywdzić swoich bliskich. Kilka dni temu wziął urlop, by być przy narodzinach maleństwa, a potem w połogu pomóc swojej żonie zajmować się córeczką - mówią jego współpracownicy, cytowani przez tabloid.

Tragedia w Skawinie. "Mieli zadane rany"

35-letni mężczyzna zabił swoją żonę, córkę i teściową, a potem popełnił samobójstwo - przekazał Radiu Kraków prokurator Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Ofiarami są 56-letnia kobieta, która przyszła w odwiedziny do córki i wnuczki, jej 27-letnia córka oraz zięć.

Przy tych wstępnych oględzinach zauważyliśmy obrażenia ciał. Wszyscy mieli zadane rany ostrym narzędziem, nawet noworodek - powiedziała w rozmowie z o2.pl podinsp. Katarzyna Cisło z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Do ujawnienia makabrycznego zdarzenia przyczynił się mąż starszej kobiety, która pomagała młodemu małżeństwu. Nie mógł skontaktować się z bliskimi, w związku z czym wezwał służby.

Wszystkie ciała miały obrażenia - rany kłute oraz rany zadawane ciężkimi przedmiotami. Wszystkie narzędzia zbrodni zostały zabezpieczone - dodał prokurator.

---

Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i chcesz porozmawiać ze specjalistą, zadzwoń pod bezpłatny numer:

Telefony zaufania
Telefony zaufania © o2.pl
Wybrane dla Ciebie