Witold Płóciennik nie żyje. Przed zaginięciem mówił o planach

Poszukiwania cenionego operatora filmowego Witolda Płóciennika zakończyły się tragiczną informacją. Prokuratura potwierdziła, że znalazła jego ciało. Mężczyzna po raz ostatni był widziany w sobotę, 29 sierpnia, w Lubniewicach, gdzie ruszyły zdjęcia do nowego serialu kryminalnego. W najnowszym reportażu "Uwaga!" TVN członkowie ekipy filmowej opowiedzieli, jak zachowywał się 56-latek tuż przed zaginięciem.

Trwają poszukiwania Witolda PłóciennikaTrwają poszukiwania Witolda Płóciennika
Źródło zdjęć: © Facebook, screenshot
Aneta Polak

W czwartkowy wieczór, 3 września, policja przekazała, że podczas poszukiwań znaleziono ciało mężczyzny. Chwilę później prokuratura potwierdziła, że należało do poszukiwanego operatora.

Witold Płóciennik po raz ostatni widziany był w sobotę, 29 sierpnia, w Lubniewicach (woj. lubuskie). Właśnie tam, ponad tydzień temu, ruszyły zdjęcia do nowego serialu kryminalnego. Płóciennik ponownie stanął za kamerą. Jak relacjonuje "Uwaga!" TVN, ekipa miała za sobą udany pierwszy tydzień pracy i nic nie wskazywało, że może dojść do takiego dramatu.

Chciał spotkać się z bratem i mamą

Zdaniem reżysera Macieja Pieprzycy, 56-latek był w dobrej formie i planował spotkania z rodziną.

Witold był w bardzo dobrej kondycji, cieszyliśmy się na ten serial. Bardzo nam się podobały ta okolica i obiekty, byliśmy z nich zadowoleni. W sobotę zjedliśmy razem śniadanie w hotelu, wiem, że Witek miał spotkać się z bratem, z mamą, bo on pochodzi z tych stron, chciał również pojechać gdzieś nad jezioro, żeby odpocząć - powiedział reżyser Maciej Pieprzyca w rozmowie z reporterami "Uwagi!" TVN.

Pieprzyca opowiedział też, jak dowiedział się o zaginięciu Płóciennika. W poniedziałek rano plan zakładał wspólny wyjazd na zdjęcia z hotelu. "O 7:10 mieliśmy się spotkać z Witkiem na dole i jednym transportem, jedną taksówką, jechać na plan" - stwierdził reżyser.

Chwilę przed ustalonym wyjazdem producentka i kierowniczka produkcji miały powiadomić reżysera, że operatora nie ma.

One mi powiedziały, że Witek zniknął, nie ma go, gdzieś się zagubił - relacjonował Pieprzyca.

Od tego momentu ruszyły intensywne poszukiwania w okolicy. W działaniach uczestniczyły nie tylko służby, ale także okoliczni mieszkańcy oraz członkowie ekipy pracującej przy serialu. Zdjęcia zostały odwołane - wszyscy chcieli pomóc w poszukiwaniach.

Syn o Witoldzie Płócienniku

Witold Płóciennik należał do najbardziej cenionych polskich operatorów filmowych. Na swoim koncie miał produkcje, które przyciągnęły przed ekrany miliony widzów. Zdjęcia Płóciennika można podziwiać m.in. w "Stuleciu Winnych" czy "Ołowianych dzieciach". W środowisku jest znany z profesjonalizmu, spokoju i obowiązkowości.

Jest przede wszystkim niezmiernie ciepłym, dobrym człowiekiem, jest wspaniały dla bliskich - powiedział "Uwadze" Gabriel Płóciennik, syn 56-latka. Program został nagrany i wyemitowany przed informacją o odnalezieniu ciała.

"Coś się musiało wydarzyć"

Operator angażował się też w działalność Związku Zawodowego Filmowców, którego był przewodniczącym.

Witek znany jest ze swojej punktualności, obowiązkowości. Zawsze się stawia na czas. (...) Coś się musiało wydarzyć, bo Witek taki nie jest - powiedziała "Uwadze" Anna Szczerbińska z ZZF. - To jest niezrozumiałe, tak, jakby człowiek wyparował - dodała.

Jak informowaliśmy już wcześniej, w akcję poszukiwawczą zaangażowane było m.in. wojsko oraz leśników. Służby skupiały się przede wszystkim na przeszukiwaniu terenu leśnego, choć prowadzono także działania na wodzie (mężczyzna miał odpoczywać nad jeziorem Lubiąż).

Wybrane dla Ciebie