Do tematu Wielkiej Brytanii Donald Trump odniósł się, komentując sytuację energetyczną całego Starego Kontynentu. Amerykański prezydent stwierdził, że jego zdaniem Europa zmaga się przede wszystkim z dwoma problemami: imigracją oraz kwestiami związanymi z energią. W tym kontekście zaczął mówić o brytyjskich złożach ropy i gazu znajdujących się na Morzu Północnym.
Polityk podczas konferencji prasowej w Białym Domu przekonywał, że Wielka Brytania posiada ogromny potencjał energetyczny, ale nie wykorzystuje go w wystarczającym stopniu. Większe wydobycie surowców, jak stwierdził, mogłoby przełożyć się na wzrost gospodarczy tego kraju.
Dwie rzeczy niszczą Europę. Po pierwsze: imigracja. Po drugie: energia. Gdy spojrzy się na Wielką Brytanię, ma jedno z najlepszych złóż energetycznych na świecie – ropę z Morza Północnego. Z tego, co słyszę, nowy premier zamierza ponownie otworzyć Morze Północne na wydobycie. [...] Jeśli otworzycie te złoża, staniecie się bogatym krajem. Jeśli pozostaną zamknięte, będziecie bankrutem, czym w zasadzie już teraz jesteście – powiedział.
Prezydent USA ponownie zaatakował energetykę wiatrową. Z jego obserwacji wynika bowiem, że państwa inwestujące spory kapitał w farmy wiatrowe w efekcie ponoszą jeszcze większe straty finansowe.
Macie problem z energią. Macie wiatraki wszędzie. Wiatraki oznaczają, że tracicie pieniądze. Każdy kraj, który ma wiatraki, jest przegrany - komentował.
Wypowiedź amerykańskiego przywódcy była związana z jego rozmową z nowym premierem Wielkiej Brytanii, Andym Burnhamem. Donald Trump poinformował, że poruszył z nim temat Morza Północnego i ocenił, że brytyjski premier "brzmiał świetnie" w tej sprawie.
Wielka Brytania zmieni podejście do wydobycia ropy?
Sam Andy Burnham po rozmowie zapowiedział, że w sprawie przyszłości wydobycia na Morzu Północnym będzie stosował - jak cytował Reuters - "pragmatyczne podejście". W tle pozostaje program wyborczy Partii Pracy, w którym zapowiedziano zaniechanie wydawania nowych licencji na wydobycie ropy i gazu na tym obszarze.
Założenia te były związane z polityką energetyczną prowadzoną przez ówczesnego ministra energii Eda Milibanda, który po zmianie rządu objął stanowisko ministra spraw zagranicznych. Jego następczyni Miatta Fahnbulleh dopuszcza wszystkie możliwości.