Do tragedii doszło w czwartek (26 sierpnia) około godziny 12.20 na farmie przy Cann Lane w Aston by Budworth w hrabstwie Cheshire (Wielka Brytania). Na miejsce natychmiast skierowano policję, straż pożarną i pogotowie ratunkowe. Po przybyciu służb okazało się, że dwóch mężczyzn wpadło do dużego, przemysłowego zbiornika na kiszonkę. Według informacji brytyjskich mediów znajdowali się w odciekach ze zbiornika, który prowadzi do zbiornika na gnojowicę.
Ratownicy wydobyli obu mężczyzn. Niestety ich życia nie udało się uratować. Jak podaje "The Sun", 72-letni Alan Ford oraz jego 42-letni syn Rick zmarli na miejscu.
Śmierć mężczyzn wywołała poruszenie w lokalnej społeczności rolniczej. Alan Ford był do kwietnia przewodniczącym i dyrektorem organizacji rolniczej Cheshire Agricultural Society. Jego syn Rick przez kilka lat pełnił funkcję dyrektora stowarzyszenia.
Organizacja opublikowała kondolencje. - Rodzina Fordów przez wiele lat niestrudzenie pracowała na rzecz stowarzyszenia. Wszystkim, którzy znali Alana i Ricka, będzie ich bardzo brakowało - napisano.
W mediach społecznościowych szybko pojawiły się kolejne wpisy upamiętniające ojca i syna. Znajomi opisywali ich jako życzliwych, ciężko pracujących ludzi i prawdziwych dżentelmenów. Wspominano także zaangażowanie Alana w działalność rolniczą i jego łatwość w nawiązywaniu kontaktu z innymi.
Policja poinformowała, że najbliżsi obu ofiar zostali powiadomieni o tragedii. Funkcjonariusze prowadzą obecnie dochodzenie, które ma wyjaśnić dokładne okoliczności wypadku. Rodzina zmarłych zwróciła się również z prośbą o uszanowanie prywatności w tym wyjątkowo trudnym czasie.