O śmierci pięciu członków rodziny Longów poinformowały w weekend lokalne władze. Ofiary śmiertelne to 59-letni kapitan straży pożarnej Spencer Long, jego żona Katrina oraz ich trzej synowie: Gage, Reid i Thayne.
Jedyną ocalałą jest córka pary, Lydia, która – jak donoszą lokalne media – nie towarzyszyła rodzinie podczas tragicznej w skutkach wyprawy.
"New York Post" informuje, że zaginięcie rodziny zgłoszono w piątek. Longowie wybrali się na pieszą wędrówkę połączoną z przeprawą przez kaniony w pobliżu miejscowości Bicknell w stanie Utah (USA).
Gwałtowne załamanie aury
Niestety, pogoda gwałtownie się załamała. Przechodzące nad regionem burze w bardzo krótkim czasie przyniosły ogromne ilości deszczu, doprowadzając do katastrofalnych powodzi.
Jeszcze w piątek wieczorem, po wezwaniu z kempingu Sunglow - zlokalizowanego w stromym wąwozie na wysokości blisko 2200 metrów n.p.m., niedaleko Parku Narodowego Capitol Reef - służby odnalazły ciała trzech osób: kapitana Longa i dwóch jego synów. Zwłoki pozostałej dwójki odkryto w sobotę rano.
"Całkowicie zdruzgotani"
Tragedia wstrząsnęła lokalną społecznością. W sobotni poranek związek zawodowy strażaków z Provo przekazał, że ich specjalna grupa ratunkowa została natychmiast wycofana z akcji gaszenia pobliskiego pożaru lasu w Blanding, aby "pomóc w działaniach związanych z obecną sytuacją dotyczącą jednego z naszych".
Jesteśmy całkowicie zdruzgotani śmiercią kapitana Spencera Longa i jego rodziny. Nasze myśli są z jego bliskimi, przyjaciółmi i współpracownikami w tym niezwykle trudnym czasie – napisano w oficjalnym oświadczeniu.