Uciekła z Korei Północnej. To ją spotkało w Chinach
Kobieta uciekła z Korei Północnej do Chin. Według "Daily North Korea" zmaga się z gruźlicą i depresją. Nie może jednak podjąć leczenia szpitalnego ze względu na status imigrantki. Uciekinierka ma poczucie winy, bo nie może wysłać pieniędzy rodziny i boi się o swoje życie.
Kobiecie z Korei Północnej udało się zbiec do Korei Północnej. Jak informuje "Daily North Korea", boryka się ona z zaawansowaną gruźlicą. Już kilka miesięcy temu zaczęła mieć suchy kaszel, flegmę, stan podgorączkowy i problemy z oddychaniem. Jednak z powodu statusu imigracyjnego nie ma możliwości leczenia szpitalnego.
Kobieta podjęła samodzielną próbę leczenia, korzystając z pomocy znajomego lekarza, dzięki któremu udało jej się przeprowadzić testy, które wykazały poważną chorobę. Wykupiła leki z apteki, ale nie pomogły.
Gdyby miała zalegalizowany status, mogłaby stosunkowo tanio się leczyć. Ubezpieczenie pokryłoby koszt leków, ale przebywa w kraju nielegalnie, wówczas nawet leki kupione w aptece są drogie - mówi anonimowy informator "Daily North Korea".
Kobieta ponadto ma być w złym stanie psychicznym i cierpieć na głęboką depresję. Według informatora serwisu, tęskni za rodzicami i czuje żal oraz poczucie winy, ponieważ "nie może wysłać pieniędzy rodzinie".
Martwi się, że umrze, jeśli sytuacja będzie się tak utrzymywać, a to pogłębia jej depresję. Jej choroba bez leczenia szpitalnego nie ustąpi. W rzeczywistości będzie tylko gorzej - cytuje wypowiedź źródła "Daily NK".
Niektórzy uciekinierzy będący w Chinach myślą nad wyjazdem do Korei Południowej. Obawiają się jednak przymusowego powrotu do kraju Kim Dzong Una. Uciekinierom po powrocie kraju grozi więzienie lub obóz pracy. To też tortury i brutalne przesłuchania za podejrzenie współpracy z Koreą Południową.
W skrajnych przypadkach jest to kara śmierci, a na porządku dziennym jest również kara zbiorowa, a więc represje mogą dotknąć także członków rodziny nawet do trzeciego pokolenia.