20 godzin na mrozie. Tak pilnują pociąg Kim Dzong Una
Kim Dzong Un gościł w prowincji Ryanggang. Północnokoreańscy policjanci mieli wyjątkowo trudne zadanie. W nocy przy temperaturach sięgających -20°C czuwali przez 20 godzin nad bezpieczeństwem trasy przejazdu przywódcy. Błędy podczas eskorty mogły zostać uznane za zdradę.
Kim Dzong Un udał się w ostatnich dniach do miejscowości Samjiyon w prowincji Ryanggang. Przywódca Korei Północnej przybył na ceremonię otwarcia nowego hotelu, a odpowiedzialni za bezpieczeństwo funkcjonariusze musieli czuwać przy trasie jego pociągu przez ponad 20 godzin w ekstremalnym zimnie - podaje "Daily North Korea".
Policja otrzymała pilne rozkazy, by przygotować się do eskortowania pociągu. Zebrano niezbędny sprzęt jak latarki, pałki, opaski naramienne i gwizdki. Funkcjonariusze zostali rozmieszczeni wzdłuż odcinków torów co 50 metrów na zakrętach i co 100 metrów na prostych odcinkach. Do eskorty przywódcy wysłano 60 proc. miejscowej załogi policji.
Funkcjonariusze pełnili swoją służbę bez przerw na zmianę, w temperaturach bliskich -20 stopni Celsjusza - dodaje serwis.
Większość z nich przygotowała się na te trudne warunki, biorąc ze sobą kulki ryżowe jako jedyny posiłek. - Doświadczeni funkcjonariusze przynosili małe butelki alkoholu lub inne przekąski - zdradza anonimowe źródło "Daily North Korea". Pociąg z przywódcą Korei Północnej kursuje zwykle nocą.
Taka służba ma być źródłem dumy dla wielu funkcjonariuszy, mimo ogromnych trudności. Błędy popełnione podczas eskortowania pociągu mogą być uznane za zdradę, więc policjanci koncentrują się na zadaniu, nie informując nawet swoich rodzin o miejscu przebywania - pisze "Daily NK".