Ujawnił plany NATO. Powstanie grupa A7. Wspomniał też o Polsce
Prezydent Finlandii Alexander Stubb udzielił wywiadu dziennikowi "Iltalehti". Zapowiedział, że trwają prace nad powstaniem grupy A7 - zbioru państw, które wzięłyby odpowiedzialność za ochronę Arktyki. Stubb mówił także o najbardziej wiarygodnych sojusznikach. Wśród nich jest Polska
Alexander Stubb, prezydent Finlandii, udzielił wywiadu dziennikowi "Iltalehti", w którym podsumował ostatnie wydarzenia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Dużo uwagi polityk poświęcił kwestii Grenlandii. Stubb przyznał, że oświadczenie Trumpa co do zajęcia wyspy sprawiło, że relacje z USA doznały uszczerbku.
- To jest rodzaj działania, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni ze strony sojuszników - mówił prezydent Finlandii. Dodał, że w ramach NATO powstaje propozycja, która może wyjść naprzeciw Amerykanom, jeśli chodzi o ochronę Arktyki przed Rosją i Chinami.
Chodzi o powstanie grupy A7 - byłyby to państwa, które miałaby wziąć na siebie odpowiedzialność za obronę regionu arktycznego. Obecnie trwają przygotowania w celu stworzenia porozumienia dotyczącego tej inicjatywy. Możliwe, że umowa zostanie podpisana latem w Ankarze, gdzie odbędzie się szczyt NATO.
Uważam, że sensowne byłoby zbudowanie grupy A7 w ramach NATO, czyli siedmiu państw arktycznych: pięciu krajów nordyckich, Kanady i Stanów Zjednoczonych. To właśnie my mamy najsilniejsze kompetencje arktyczne. Trzeba tylko zacieśnić współpracę. Istnieje Rada Arktyczna, ale zasiada w niej Rosja - stwierdził Stubb.
Stubb potwierdza, że Stany Zjednoczone chcą stworzyć w regionach arktycznych nowy system obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Trump nazywa go "Złotą Kopułą". - Na tym etapie jest za wcześnie, by wchodzić w szczegóły. Gdy się pojawią, będą przedmiotem negocjacji - przekazał rozmówca dziennika "Iltalehti".
Prezydent Finlandii wymienił Polskę
Alexander Stubb przyznał, że zaufanie do Amerykanów ucierpiało po ostatnich oświadczeniach Trumpa, jednak wciąż jest wiele pól do współpracy z USA. Prezydent wymienił kraje, na które Finlandia wciąż może liczyć. W tym kontekście wskazał na Polskę.
Zaczynamy oczywiście od krajów nordyckich, jak mówiłem w orędziu noworocznym. Widzę też bliskie partnerstwo z Kanadą. Z premierem Markiem Carneyem jesteśmy w stałym kontakcie, zwłaszcza w sprawach arktycznych. Niemcy, Polska i Wielka Brytania są dla nas również bardzo ważne - przyznał Stubb.
Dziennik "Iltalehti" wprost wywołał listę krajów, które są "najbardziej wiarygodnymi partnerami" - to Szwecja, Norwegia, Dania, Islandia, Kanada, Niemcy, Polska i Wielka Brytania. Stubb zapewnił o wspieraniu Danii w kontekście sprawy Grenlandii.
Co dalej z Grenlandią?
Jednocześnie podkreślił rolę głównego sekretarza NATO Marka Rutte, który pomógł w rozładowaniu napięcia między USA i krajami europejskimi w sprawie Grenlandii.
Rutte odegrał bardzo centralną rolę. Od początku należeliśmy do grupy, która stawiała na spokojną retorykę, ale utrzymywała presję. UE ma instrumenty do działania w takich sytuacjach. Wpłynęła na to zapewne także reakcja rynków w USA - uważa Stubb.
Po szczycie w Davos sytuacja nieco się uspokoiła. Najpierw Donald Trump zapewnił podczas przemówienia, że nie użyje siły militarnej do zajęcia wyspy. Potem zrezygnował z ceł wobec ośmiu krajów, które sprzeciwiały się najmocniej przejęciu Grenlandii przez USA. W wywiadzie dla FOX News powiedział z kolei, że nie będzie musiał płacić za wyspę.
- Będziemy mieli całkowity dostęp do Grenlandii. Będziemy mieli cały dostęp wojskowy, jakiego chcemy - zapewnił Trump, mówiąc o trwających negocjacjach. Nieoficjalnie mówi się, że USA mają zwiększyć obecność wojskową na wyspie. Waszyngton ma także zyskać dostęp do surowców metali ziem rzadkich. Rosja i Chiny mają być wykluczone z inwestycji. Na razie, jak przekazał CNN, jest to jednak ustne porozumienie, co wywołuje niepokój europejskich sojuszników.
Alexander Stubb sam przyznał w rozmowie z "Iltalehti", że obecna sytuacja międzynarodowa nadal jest i pozostanie niestabilna. - Porządek światowy znajduje się obecnie w fazie przejściowej. Minie kilka lat, zanim się ustabilizuje. Widać tu wyraźnie pewne niepewności, na przykład w gospodarce, właśnie z powodu działań politycznych - stwierdził Stubb.