Uważa, że Sebastian M. jechał wolniej. "Kompletnie niewiarygodna"

Mec. Katarzyna Hebda nie godzi się z wyrokiem sądu w sprawie Sebastiana M. Uważa, że biegli m.in. zawyżyli prędkość 35-latka skazanego za spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1 w 2023 roku. - Prędkość 300 km/h jest przez nas kwestionowana i w naszej ocenie jest kompletnie niewiarygodna - powiedziała mec. Hebda w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

Mec. Hebda twierdzi, że jej klient nie jechał 300 km/hMec. Hebda twierdzi, że jej klient nie jechał 300 km/h
Źródło zdjęć: © o2.pl | Marcin Lewicki
Marcin Lewicki

21 października Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na karę 8 lat pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 na wysokości wsi Sierosław. W zdarzeniu zginęła trzyosobowa rodzina.

W ustnym uzasadnieniu sędzia Renata Folkman wskazała, że nie ma żadnych wątpliwości, że M. jechał swoim BMW ponad 300 km/h, a następnie uderzył w tył osobowej Kii, doprowadzając do wypadku i pożaru koreańskiego auta.

Z wyrokiem nie może pogodzić się mec. Katarzyna Hebda, obrońca 35-latka. Prawniczka zapowiada apelację (wyrok jest nieprawomocny). W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" kwestionuje też prędkość, z jaką jechał skazany mężczyzna.

Chciałabym podkreślić to, że prędkość 300 km/h jest przez nas kwestionowana i w naszej ocenie jest kompletnie niewiarygodna - powiedziała mec. Hebda.

Na uwagę, że sąd stanowczo odrzucił wątpliwości obrony i uznał na podstawie opinii biegłych, że M. na pewno jechał ponad 300 km/h i spowodował wypadek, mec. Hebda stwierdziła, że "biegli nie byli w stanie odnieść się do stawianych przez obronę zarzutów". Twierdzi, że nie było tak ani w opinii pierwotnej, ani uzupełniającej, ani w opinii ustnej.

Biegli nie byli w stanie odnieść się do stawianych przez nas zarzutów. Pojawiały się słowa o oczywistych omyłkach pisarskich, gdy wyciągaliśmy błędy w opiniach. Np. biegli zapytani o to, jak odnoszą się do faktu, że ustalili czas hamowania znacznie dłuższy niż pokazuje EDR (sterownik rejestrujący aktywność auta - przyp. red.), twierdzili, że nagle w sterowniku brakuje odpowiedniej wartości czasu. Wcześniej wskazywali, że z EDR nie można dyskutować - twierdzi mec. Hebda.

Warto zaznaczyć, że o szaleńczej prędkości M. mówili nie tylko biegli, ale też świadkowie, którzy widzieli, jak jechał kierowca BMW. W trakcie zeznań wskazywali, że auto skazanego jechało tak szybko, że nie sposób było zauważyć je w lusterku.

Sprawa Sebastiana M.

Urodzony w 1991 roku Sebastian M. stanął przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim we wrześniu 2025 roku. Mężczyzna został skazany za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku.

Z ustaleń prokuratury i z materiału dowodowego wynika, że 35-latek jechał swoim BMW między 315 i 329 km/h, a następnie uderzył w osobową Kię. Doszło do pożaru. Żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina: ojciec, matka i niespełna 5-letnie dziecko.

Sprawa stała się głośna, gdy M. wyjechał do Niemiec, a następnie (drogą lądową) udał się do Turcji, skąd wyleciał do Dubaju. Do jego sprowadzenia do Polski konieczna była skomplikowana procedura ekstradycyjna. M. trafił do kraju dopiero w maju 2025 roku.

Wybrane dla Ciebie